Wpisy z listopad, 2009

Najmłodsi miliarderzy

Niewielu z nas wie, że najmłodszym miliardem na świecie jest niemiecki książę Albert von Thurn und Taxis. Dwudziestokilkuletni monarcha znalazł się w rankingu najbogatszych już w wieku ośmiu lat, kiedy odziedziczył fortunę po swoim zmarłym ojcu, stając się tym samym łakomym kąskiem dla młodych dziewcząt.

Niestety, obecne prawo zabrania przekazywana pieniędzy nieletnim, dlatego ponownie pojawił się na liście magazynu Forbes w dniu swoich osiemnastych urodzin. Wcześniej pieniędzmi księcia zajmował się przyjaciel jego matki – współzałożyciel firmy Swatch Nicolas Hayk. Albert mieszka obecnie w rodzinnym zamku i jest jednym z członków ligi samochodów wyścigowych we Włoszech.

Monarcha jest jednym z trzech miliarderów, którzy nie ukończyli trzydziestego roku życia, a zostali wpisani na listę najbogatszych ludzi na świecie. Pozostała dwójka to synowie Rafika Hariri. Ówczesny premier Libanu zmarł w wypadku samochodowym w 2005 roku, a dzieci odziedziczyły po nich ogromną fortunę. Fahd (26 lat) i Ayam (28 lat) Hariri mają starszego brata Saada, który zarządza majątkiem rodzinnym i jest liderem opozycyjnej partii w Libanie. Jako polityk dąży do zerwania umowy pokojowej zawartej z Bejrutem.

Fahd Fariri i książę Albert otwierają listę najbogatszych miliarderów przed czterdziestką. Pozostałymi są twórcy ogólnoświatowej wyszukiwarki internetowej - Larry Page i Sergey Brin oraz Daniel Ziff, który pomnaża majątek odziedziczony po ojcu i prowadzi fundusz inwestycyjny.

Kostyantin Zhevago jest najmłodszym miliarderem, który samodzielnie dorobił się fortuny. Obecnie jest właścicielem jednego z największych banków na Ukrainie i deputowanym w parlamencie. Pomysłodawca Google – Sergiej Brin jest tylko pięć miesięcy starszy od Zhevago, a jego majątek szacowany jest na 16, 6 miliardów dolarów. Ostatnio media prezentowały zdjęcia z podróży poślubnej Brina z wybranką jego serca – Anne Wojcicki. Ceremonia odbyła się na Karaibach, a państwo młodzi odziani w stroje kąpielowe składali wzajemną przysięgę małżeńską.

W gronie najmłodszych miliarderów znalazła się również kobieta. Jest nią 37-letnia Chu Lam Yiu z Hongkongu. Chińska businesswomen posiada jedną z największych firm w tym rejonie świata - Huabao International Holdings – zajmującą się produkcją sprzętu elektronicznego i markowych perfum.

Chu Lam Yiu najprawdopodobniej w przyszłym roku będzie miała rywalkę. Yang Huiyan, 25-letnia mieszkanka Hong Kongu zagości w rankingu Forbes dzięki spółce Country Garden Holdings wycenianej na 9 mld dolarów. Jeśli firma jej ojca utrzyma się na rynku to Yang zostanie najbogatszą, a zarazem najmłodszą obywatelką Chin.

Miliarderzy przed czterdziestką różnią się od swych starszych przyjaciół po fachu. Znani są ze skromności i oszczędności lub nie bacząc na sytuację finansową roztrwaniają swój majątek. Ilustrację może stanowić przykład Jerry`ego Janga i Andreia Melnichenki. Pierwszy przychodzi do pracy w trampkach i podróżuje autobusami, drugi natomiast wydał ponad dwa miliony dolarów, by Jennifer Lopez mogła zaśpiewać na urodzinach jego żony.

Oszczędni czy nie – mają tyle pieniędzy, że mogliby nimi obdzielić cały świat. Szczęściarze, którzy nie muszą czekać do emerytury, by pozwolić sobie na szczyptę ekstrawagancji.

Miliarderzy po śmierci

Amerykański showbiznes nie od dziś żeruje na ludzkiej tragedii i potrafi wypromować postaci, które już dawno pożegnały się z ludzkim światem. Magazyn Forbes opublikował niedawno listę z nazwiskami najbogatszych, już nieżyjących gwiazd. Te z kolei dorobiły się swoich fortun dopiero po śmierci, kiedy sygnowane ich inicjałami produkty zyskiwały niebywałą sprzedaż.

Listę najbogatszych otwiera Yves Saint Laurent, który w wieku niespełna siedemnastu lat przybył do Paryża, by pokazać mistrzom swoje pierwsze rysunki. Młody chłopiec odniósł swój pierwszy sukces, wygrywając konkurs organizowany przez Woolmark. Jego sukienka koktajlowa podbiła serca jury, a redaktor naczelna Vouge zorganizowała spotkanie między nim a Christianem Diorem. Spotkanie zaowocowało zatrudnieniem Laurenta w najsłynniejszym domu mody we Francji, gdzie ten pracował przez wiele lat, a w 1957 roku, po śmierci Diora uchronił firmę przed bankructwem.

Laurent odnosił liczne sukcesy i stanął u samego szczytu kariery, gdy otrzymał powołanie do wojska w związku z trwającą ówcześnie wojną francusko-algierską. Dyktator mody stanął w szeregach armii i wkrótce potem doznał załamania nerwowego. Laurent był homoseksualistą, co spotkało się z dezaprobatą ze strony jego współtowarzyszy. Niedługo po tych zdarzeniach YSL trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie poddano go terapii elektrowstrząsowej, która miała wywołać metamorfozę i zamienić młodzieńca w heteroseksualistę.

Saint-Laurent powrócił ze szpitala i założył własny dom mody. Pieniądze na rozkręcenie biznesu dostał od ówczesnego partnera – Pierr`a Berge. Od tej pory łączyły ich nie tylko zażyłe stosunki osobiste, bowiem Pierre przez wiele lat zajmował się finansami i sferą organizacyjną w firmie. W latach siedemdziesiątych wspólnicy odnosili niebywałe sukcesy. YSL zaprojektował pierwsze skórzane kurtki, wysokie buty, tweedowe marynarki, a nawet ubrał jedną z modelek w smoking, by przełamać istniejące trendy. Laurent stał się przewodnikiem w świecie mody minionej epoki. Wiedział, czego oczekują jego potencjalni klienci, więc projektował i sprzedawał ubrania spełniające ich potrzeby.

Laurent zrezygnował z prowadzenia spółki w 2002 roku, a swoje udziały kilka lat wcześniej sprzedał Sanofi – firmie farmaceutycznej. Ta z kolei odsprzedała markę grupie Gucii, która zatrudniała najlepszych projektantów mody, by utrzymać popularność firmy YSL.

Yves Saint Laurent zmarł w ubiegłym roku w Paryżu. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele św. Rocha, a towarzyszyli im prezydent Francji – Nicholas Sarkozy z małżonką i znani projektanci mody, w tym Jean-Paul Gaultier i Christian Lacroix.

Znany projektant mody dorobił się fortuny dopiero po swojej śmierci. W niecały rok, kwota ze sprzedaży jego ubrań wzrosła do 350 milionów, co stawia go na pierwszym miejscu listy stworzonej przez magazyn Forbes.

Drugie miejsce zajmują Richard Rodgers i Oscar Hammersteinem. Obaj byli muzykami. Pierwszy z nich to znany amerykański kompozytor, który nawiązywał współpracę w wieloma wybitnymi artystami. Rogers jest autorem 900 piosenek i 40 musicali, które znają i śpiewają Amerykanie od wielu pokoleń.

Rogers pochodził z żydowskiej rodziny i już w wieku sześciu lat uczył się grać na pianinie. Nikt wówczas nie spodziewał się, że mały chłopiec stanie się wielkim i znanym kompozytorem. Jego muzyczna przygoda zaczęła się w 1919 roku, kiedy nawiązał współpracę z Lorenzem Hartem. Wspólnie stworzyli utwór “Any Old Place with You” i po oszałamiającym sukcesie zaczęli pisać musicale. Wśród najpopularniejszych znajdują się: Poor Little Ritz Girs, The Girl Friend czy Connecticut Yankee.

W 1935 roku Rodgers przeniósł się na Broadway, gdzie komponował musicale. W 1943 roku zmarł Lorenz Hart, którego zastąpił Oscar Hammersteinem. Panowie zabłysnęli premierą “Oklahoma!” i zdecydowali się na wzajemną współpracę. Wspólnie skomponowali “Carousel”, “South Pacific” czy “The Sound Of Music”.

Ich różne dzieła zdobyły 15 Oskarów, 2 nagrody Pulitzera i 35 nagród Tony Awards.

Na swych kontach zgromadzili ponad 235 milionów dolarów, a pieniędzy byłoby pewnie znacznie więcej, gdyby nie śmierć Hammersteinema w 1960 roku.

Lista dziennikarzy Forbes wzbogaci się niedługo o kolejnego miliardera – Michaela Jacksona, który najprawdopodobniej wyprzedzi Laurenta i zajmie pierwszą pozycję w rankingu. Muzyk urodził się w 1958 roku w USA i już od dziecka wykazywał ogromny talent taneczno-wokalny. Jeden z najbardziej popularnych wizerunków popkultury od lat budził wiele kontrowersji i zyskiwał sobie miliony fanów. Dziś prawie każdy zna jego nazwisko i wielu ubolewało z powodu jego śmierci.

Michael Jackson rozpoczął karierę muzyczną, gdy skończył siedem lat. Wówczas wspólnie z braćmi współtworzył zespól Jackson 5. Pierwszy album “Got to Be There” ukazał się w 1971 roku i już wkrótce stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych krążków w USA. Król Popu rozpoczął karierę solową w 1979 roku, a w latach dziewięćdziesiątych zdominował amerykański rynek muzyczny. Jego największym dokonaniem muzycznym było rewolucyjne podejście do kręcenia teledysków. Był pierwszym czarnoskórym wokalistą, którego pokochały tłumy. Szybko zatem uzyskał poparcie MTV, popularyzującej tworzone przez Jacksona klipy.

Michael Jackson zdobył 13 statuetek Grammy, a trzynaście z jego singli królowało na listach przebojów w Stanach Zjednoczonych. W 2006 roku rzeczniczka prasowa piosenkarza ogłosiła, że Jackson sprzedał ponad 750 mln płyt na świecie. Dzisiejsze statystyki weryfikują te dane, a specjaliści twierdzą, że Michael sprzedał 250 mln albumów, 150 mln singli oraz 15 mln plików muzycznych, co czyni jego twórczość jedną z najbardziej popularnych na całej kuli ziemskiej.

Od swojej śmierci w czerwcu tego roku Jackson powiększył majątek o kolejne 90 mln dolarów i nic nie wskazuje na to, że zainteresowanie twórczością piosenkarza będzie mniejsze. Media i wytwórnie muzyczne wciąż zarabiają na śmierci muzyka. W sklepach można zakupić gadżety popularyzujące wizerunek Jacksona, powstał film o jego twórczości, a niedługo na rynku pojawi się płyta z jego najnowszymi przebojami.

Kolejnym artystą widniejącym w rankingu Forbesa jest Elvis Presley, na którego koncie znalazło się aż 55 milionów dolarów. Piosenkarz urodził się w Stanach Zjednoczonych i od dzieciństwa śpiewał w kościelnym chórze. W 1954 roku zaniósł do wytwórni Sun Records swój pierwszy singiel “That`s All Right Mama”, który stał się przebojem w lokalnym radio. W 1955 roku, na jednym z jego koncertów, pojawił się Tom Parker, który widząc wzrastające zainteresowanie twórczością Presley`a podpisał z nim kontrakt. Elvis przeniósł się więc do wytwórni RCA i piosenką “Heartbreak Hotel” podbił serca słuchaczy. Już w 1956 roku nadano muzykowi pseudonim “króla rock and rolla”, z którym nie rozstał się do końca kariery muzycznej.

W 1958 roku Elvisa powołano do wojska, ale dwa lata służby nie odbiły się negatywnie na jego twórczości, wręcz przeciwnie. Dwuletnia nieobecność przysporzyła mu sporej popularności, a konserwatywna część społeczeństwa przekonała się do jego muzyki. Presley wrócił z armii i wielu producentów zabijało się o niego, chcąc zaangażować w tworzonych przez siebie filmach. Piosenkarz kontynuował swoją karierę na wielkim ekranie i występował dla coraz większego grona odbiorców.

Presley stał się ikoną już za życia, pozostawiając po sobie wartościowy dorobek muzyczny. Jego utwory zawierały elementy bluesa, rocka, country, pop czy gospel, co czyniło je oryginalnymi i uniwersalnym zarazem. Jego osobowość i popularność budziły podziw, zazdrość, ale i szacunek u wielu wybitnych Amerykanów. Muzyk przez wiele lat przyjaźnił się z Sinatrą, Cher czy The Beatles.

Król rock and rolla zmarł w 1977 roku na zawał serca. Od lat był uzależniony od środków pobudzających i przeciwbólowych. Gustował też w tłustych posiłkach, co tylko pogłębiało jego problemy z wydolnością serca. Wielu fanów nie mogło pogodzić się z śmiercią i sądziło, że to mistyfikacja stworzona na potrzeby showbiznesu. Jedna z wersji głosi, że to nie Elvis, a jego brat bliźniak został skremowany. Kolejna z hipotez każe twierdzić, że spłonęła figura woskowa piosenkarza, a nie on sam. Obecnie temat jego śmierci nie budzi już tylu kontrowersji, a wiele bliskich mu osób rozwiewa wątpliwości dotyczące jego zgonu.

Ranking stworzony przez Forbesa pokazuje, że przemysł rozrywkowy i jego współtwórcy zarabiają dzięki nagłym zwrotom wydarzeń. Zarówno śmierć króla popu jak i króla rock and rolla sprawiły, że fani na nowo zaczęli interesować się ich twórczością. Zakup płyt czy gadżetów powiększa majątek producentów i napędza tym samym showbiznes. Tragedie stanowią pożywkę dla mediów, które potrafią z każdego wydarzenia uczynić widowisko.

“Zarabiam kopiąc piłkę”, czyli najbogatsi zawodowi piłkarze

Fanów piłki nożnej powinno zainteresować zestawienie “Forbesa”. W rankingu bowiem umieszczeni zostali najbogatsi zawodnicy świata, których portfele wypełnione są milionami dolarów. Nie zdziwi Was informacja, że laureatem pierwszego miejsca jest David Beckham mąż Victorii– jednej z wokalistek popularnego przed kilkoma laty girlsbandu. Piłkarz od trzech lat króluje na liście i przegania z kwotą o 17 milionów większą znanego zawodnika Barcelony – Ronaldinhia. Trzeci natomiast jest klubowy kolega Brazylijczyka – Thierry Henry, który zgromadził na swym koncie aż 25 milionów dolarów.

Dziennikarze Forbesa, tworząc zestawienie brali pod uwagę prócz klubowych zarobków piłkarzy również zyski z reklam. Te częstokroć przewyższają miesięczną pensję piłkarzy, czyniąc ich najpopularniejszymi milionerami na świecie. Któż z nas bowiem nie zna Cristiana Ronaldo czy Wayne`a Rooney`a – świetnych zawodników i wprawnych sprzedawców własnego wizerunku.

Oto pełna lista dwudziestu piłkarskich milionerów:

1. David Beckham, zawodnik LA Galaxy. Wartość jego majątku wynosi 49 milionów dolarów

David Beckham

David Beckham

2. Ronaldinho, zawodnik Barcelony. Na jego kocie znajduje się około 32 milionów dolarów.

Ronaldhinio

Ronaldhinio

3. Thierry Henry, klubowy kolega Ronaldinhia. Majątek Henry`ego szacowany jest na 25 milionów dolarów.

Thierry Henry

Thierry Henry

4. Ronaldo, piłkarz AC Milan, który zdołał zgromadzić około 21 milionów dolarów.

Ronaldo

Ronaldo

5. Cristiano Ronaldo z Manchesteru United. W trakcie swojej sześcioletniej kariery zarobił ponad 18,5 miliona dolarów i stał się jednym z najpopularniejszych piłkarzy na świecie

Christiano Ronaldo

Christiano Ronaldo

6. Kaka, zawodnik AC Milan. Jego konto opiewa na sumę 17, 8 miliona dolarów.

Kaka

Kaka

7. Fabio Cannavaro z Realu Madryt, który posiada 17,4 miliona dolarów.

Fabio Cannavaro

Fabio Cannavaro

8. Andriy Schevchenko, napastnik Chelsea. Dzięki swym brawurowym akcjom i talentowi zarobił 17,4 miliona dolarów.

Andriy Schevchenko

Andriy Schevchenko

9. Steven Gerrard, zawodnik Liverpoolu. Na jego koncie znajduje się 17,1 miliona dolarów.

Steven Gerrard

Steven Gerrard

10. John Terry, klubowy kolega Schevchenki, kapitan Chelsea. Majątek piłkarza wynosi 17 milionów dolarów.

John Terry

John Terry

11. Wayne Rooney z Manchesteru United. W trakcie dotychczasowej kariery zgromadził 16,3 miliona dolarów.

Wayne Rooney

Wayne Rooney

12. Francesco Totti, piłkarz AS Roma. Majątek zawodnika szacowany jest na 16,2 miliona dolarów.

Francesco Totti

Francesco Totti

13. Michael Ballack, zawodnik Chelsea. Piłkarz posiada 16 milionów dolarów.

Michael Ballack

Michael Ballack

14. Frank Lampard z Chelsea. Zgromadził do tej pory 14,9 miliona dolarów.

Frank Lampard

Frank Lampard

15. Alessandro Del Piero z Juventusu Turyn. Jego konto opiewa na sumę 14,3 miliona dolarów.

Alessandro Del Piero

Alessandro Del Piero

16. Didier Drogba z Chelsea. Zawodnik posiada 13,4 miliona dolarów.

Didier Drogba

Didier Drogba

17. Rio Ferdinand, piłkarz Manchesteru United. Majątek Ferdinanda szacowany jest na 12,5 miliona dolarów.

Rio Ferdinand

Rio Ferdinand

18. Lionel Messi z Barcelony, który posiada 11,9 miliona dolarów.

Lionel Messi

Lionel Messi

19. Raul z Realu Madryt. Wartość jego konta wynosi 10,9 miliona dolarów.

Raul Gonzalez

Raul Gonzalez

20. Olivier Kahn z Bayernu Monachium. Piłkarz jest posiadaczem 10,3 miliona dolarów.

Olivier Kahn

Olivier Kahn

Piłkarze są jednak biedotą w świecie sportu, a prawdziwą fortunę zbijają zawodnicy innych dyscyplin. Tiger Woods może się pochwalić majątkiem o wartości 87 milionów dolarów, a Michael Schumacher kwotą 60 milionów dolarów, która zasila jego konto bankowe. Na trzeciej pozycji znajduje się niepraktykujący już bokser Oscar de la Hoya, a tuż za nim gwiazda amerykańskiego futbolu - Michael Vick. Następni są Shaquill O’Neal i legenda koszykówki Michael Jordan, którym udało się zgromadzić ponad 30 milionów dolarów.

Nieporównywalnie więcej od samych piłkarzy zarabiają właściciele piłkarskich klubów. Jednym z nich jest rosyjski baron - Roman Abramowicz. Karierę rozpoczął na straganie, sprzedając lalki, a dziś jest właścicielem jednego z najlepszych piłkarskich klubów w Europie. Dorobił się na sprzedaży ropy, na której wydobycie dał mu zezwolenie ówczesny prezydent wschodniego imperium - Borys Jelcyn. Abramowicz mieszka na stałe w Londynie i należy do “stowarzyszenia” miliarderów kupujących kluby ligi angielskiej. Transakcje natomiast przypominają popularną na całym świecie grę w Monopol.

Manchester United należy do Amerykanina, Malcolma Glazera. Randolph Lerner kupił Aston Villę, a Egipcjanin Mohammed Al-Fayed zarządza Fulham. Alexandre Gaydamak z pochodzenia Francuz jest właścicielem Portsmouth, a Manchesterem City od jakiegoś czasu włada Thaksin Shinawatra.

Czasy, w których angielskimi klubami zarządzali rodzimi biznesmeni odeszły do lamusa. Prestiżowe drużyny są własnością zagranicznych inwestorów i nic nie wskazuje na to, by miały być odkupione przez obywateli Wysp Brytyjskich. Dlaczego? Kluby są za drogie, a Brytyjczyków na nie po prostu nie stać.

Wspomniany wyżej Tajlandczyk Thaskin Shinawatra kupił Manchester City za 108 milionów funtów. Ta kwota mogłaby przywrócić o zawrót głowy niejednego angielskiego biznesmena. Dla byłego premiera Tajlandii pieniądze włożone w klub są jak kieszonkowe, którego inwestycja przynosi znaczne dochody. Shinawatra posiada bowiem ponad 2 miliardy funtów na swoim koncie i kilka rezydencji na terenie Wielkiej Brytanii i swojego rodzinnego kraju.

Manchaster City zakupiony przez bajecznie bogatego Tajlandyczka od 1976 roku nie zdobył żadnego trofeum i stał w cieniu innych angielskich drużyn. Biznesmen postanowił mimo to zaryzykować i włożył swoje oszczędności w podupadający klub piłkarski.

Zaczął od wykupienia popularnych gwiazd futbolu i już wkrótce sprawił, że Manchester City zaczął odnosić spore sukcesy. Daleko im jeszcze do Czerwonych Diabłów, ale kto wie czy niedługo nie sięgną po trofeum z najwyższej półki.

Biznesmeni coraz częściej inwestują w sport, spełniając w ten sposób dziecięce marzenia i odkrywając potencjał marketingowy, tkwiący w wielu dyscyplinach. Ludzie od dawien dawna lubili przyglądać się rywalizującym zawodnikom. Starożytne igrzyska olimpijskie przyciągały uwagę tysięcy obywateli greckiego polis. Współczesny sport cieszy się nie mniejszą popularnością, przynosząc milionowe zyski inwestorom i radość oddanym kibicom.

Zmarł Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Jan Wejchert zmarł 31 października w wieku 59 lat. Powodem śmierci biznesmena była niewydolność serca i silna infekcja bakteryjna. Współzałożyciel Grupy ITI od 15 lat cierpiał na białaczkę, co w dużej mierze przyczyniło się do nasilenia objawów chorobowych i załamania układu odpornościowego.

Jan Wejchert był absolwentem Wydziału Ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Marzył, by zostać fizykiem jądrowym, ale już po drugim roku studiowania matematyki i fizyki przeniósł się na ekonometrię. Wspominał, że nie był wybitnym studentem, ale wiadomości uzyskane na dwóch wydziałach pozwoliły mu dostrzec wielowymiarowość biznesu. W jednym z wywiadów wspominał : „Zacząłem rozumieć, że świat jest wielowymiarowy. Miałem się przekonać, że biznes przez duże B też jest bardzo wielowymiarowy. A wizjonerstwo polega na umiejętności myślenia w przestrzeniach wielowymiarowych. Choćby biznes telewizyjny. Mnóstwo wymiarów: od technologii, widza, klienta, który ma nam sprzedać reklamę, przez sytuację polityczną i ekonomiczną, a na pogodzie kończąc.”

Współtwórca jednego z najbardziej znanych portali internetowych swoją działalność rozpoczął w latach siedemdziesiątych. Wkrótce stał się najmłodszym dyrektorem firmy polonijnej w Polsce i jedynym w Warszawie. Nic też dziwnego, że na zajęciach pojawiał się gościnnie i skupiał się raczej na pracy na rzecz przedsiębiorstwa niż na poszerzaniu akademickiej wiedzy. To dzięki wujowi młody wówczas Jan Wejchert miał okazję poznać jak smakuje biznes. Lotharowi Grabowskiemu zależało na poszerzeniu działalności na terenie Polski, dlatego zaproponował studentowi posadę tłumacza, a z czasem uczynił go swoim zastępcą.

Pierwsza automatyczna myjnia samochodowa powstała na Dworcu Gdańskim w Warszawie i myła około pięćdziesiąt pojazdów na godzinę. To był strzał w dziesiątkę, bowiem interes zaczął przynosić spore dochody, a Wejchert intensywniej myślał o rozkręceniu wlasnego przedsiębiorstwa.

Jan Wejchert poznał swojego przyjaciela i wspólnika – Mariusza Waltera - na korcie tenisowym. Wówczas zaproponował, że wspomoże jego biznes w zamian za reklamę Konsuprodu i Dunlopa. Walter zgodził się na tę współpracę i przyczynił się do sukcesu finansowego biznesmena.

Na początku lat osiemdziesiątych panowie znów się spotkali i założyli grupę ITI. Nie mieli pieniędzy ani biznesplanu, ale postanowili zaryzykować. Początkowo sprzedawali sprzęt elektroniczny firmy Hitachi, a rok później zajęli się produkcją chipsów, które zrobiły w Polsce prawdziwą furorę. Z suszonych ziemniaków zrezygnowali wraz z początkiem kapitalizmu i połowę spółki odprzedali Niemcom. Kolejną inwestycją miała być telewizja, czyli największa miłość Mariusza Waltera. Niestety, koncesję dostał wówczas Polsat, więc wspólnicy zaczęli szukać innych źródeł dochodów. Otworzyli pierwszą agencję reklamową i zainwestowali w polskie kina, czekając na odpowiednia okazję, by narobić szumu w polskiej telewizji. Udało się w 1999 roku, kiedy to raczkujący wówczas TVN wystartował z „Big Brotherem”. Program przyciągnął rekordową liczbę odbiorców, a Walterowi i Wejchertowi pozwolił zbić fortunę. Biznesmeni zaryzykowali po raz drugi już dwa lata później, kiedy zdecydowali się stworzyć pierwszy kanał informacyjny – TNV24. Decyzję podjął Wejchert, wzorując się na Tedzie Turnerze i jego CNN i był to jeden z najlepszych wyborów w jego życiu. TVN24 do dziś przyciąga miliony odbiorców, którzy w każdej chwili mogą wysłuchać relacji dziennikarzy i świadków wydarzeń.

Wejchert od początków swojej kariery nie bał się ryzykować, co potwierdza jeden z jego przyjaciół – Andrzej Czarnecki w jednym z wywiadów: „Młody wilk, jeden z najbardziej inteligentnych i nietuzinkowych ludzi, jakich poznałem. Czasami, gdy opowiadał mi o swoich pomysłach, wydawało mi się, że buja w obłokach. A po jakimś czasie okazywało się, że to, co mówi, to nie bajki. Jest takie powiedzenie: jeżeli chcesz dosięgnąć gwiazdy, sięgnij ręką ponad nią. I Janek sięgał ponad gwiazdy.”

Zaledwie dwa dni temu rodzina, przyjaciele i pracownicy ITI pożegnali wielkiego człowieka, który przecierał szlaki telewizji nowej generacji. Zmarł jeden z najwybitniejszych polskich przedsiębiorców, który przyczynił się do obecnego kształtu współczesnych mediów.