Biografie: Michał Sołowow

Michał Sołowow
Sołowow rocznie osiąga miliardowe przychody, płacąc milionowe podatki i zatrudniając około 7 tysięcy ludzi. Pewnie dlatego krążą o nim liczne plotki, niektóre wyssane z palca, a inne całkiem prawdopodobne. Kielczanie z miesiąca na miesiąc i z roku na rok snują o nim ciekawsze opowieści. Jedna z nich opowiada o rezydencji usytuowanej na wzgórzu (za miastem) nieopodal domów innych biznesmenów. Do posiadłości dojeżdża się podgrzewaną drogą lub dolatuje prywatnym helikopterem, bo Sołowow, jako jeden z nielicznych posiada własne lądowisko. Biznesmen nie potwierdza i nie zaprzecza tym informacjom, bo jak każdy szanowany biznesmen chroni swoją prywatność. Media zabijają się o wywiady z polskim miliarderem, ale na próżno ich szukać w sieci. Sołowow to typ milczka, zarówno w sprawach prywatnych jak i biznesowych. Jest posiadaczem kilku spółek i choć te są wysoko notowane na warszawskiej giełdzie, to o konferencjach prasowych nie mam mowy. Czy to was dziwi? Mnie nie. Recept na sukces się nie sprzedaje. Wasze babcie też nie zdradzały rodzinnych przepisów, dlaczego więc Sołowow miałby zrobić inaczej?
Jak rozpoczęła się jego złota kariera? Czy podobnie do innych miliarderów, a może zupełnie inaczej? Najbogatsi ludzie w Polsce to: Jan Kulczyk, który dostał swój pierwszy milion od bogatego ojca, Ryszard Krauze - dorobił się zaskórniaków w niemieckiej firmie, inwestującej na Dalekim Wschodzie, a Sołowow? O początkach jego permanentnego sukcesu wiadomo tyle, co nic. Wychowywała go matka, z zawodu nauczycielka, a finansowo wspomagał babka, która była właścicielką kilku kamienic w Kielcach. On sam był przysłowiowym rozrabiaką, który udzielał się w szkolnej gazetce, pisząc artykuły. Początkowo zarabiał, myjąc szyby samochodów. Dopiero później obudził się w nim duch przedsiębiorcy i zaczął handlować swetrami i zegarkami. Pracował też w warsztacie samochodowym, a zdobyte tam informacje wykorzystywał podczas zajęć na studiach. Politechnika Świętokrzyska uczyniła z niego inżyniera mechanika i umożliwiła wyjazdy na zagraniczne praktyki.
Sołowow wspomina, że w warsztacie samochodowym w Niemczech spędzał około dwunastu godzin dziennie i okazuje się, że nie na darmo. Tam nauczył się handlować samochodami, które wykupował za grosze, a odremontowane sprzedawał za tysiące na warszawskiej giełdzie. Na jego koncie, do końca studiów widniało 10 tysięcy dolarów, które pod koniec lat 90 postanowił zainwestować. Wiedział, że w Kielcach buduje się na potęgę. Tutaj swoją siedzibę miały, takie firmy jak: Exbud czy PIA Piaseccy, którzy założyli jedno z największych przedsiębiorstw w Polsce. Sołowow o budownictwie nie miał bladego pojęcia, ale postanowił zaryzykować i otworzył firmę Mitex, która wkrótce miała stać się konkurencją dla innych, rodzimych firm.
Pierwszy, duży kontrakt dostał niedługo po otwarciu działalności gospodarczej. Odremontował pałacyk w Ostrowcu, a później jak lawina spadły na niego inne zamówienia. Zatrudnił profesjonalną kadrę i na każdym kontrakcie zarabiał około 30-40 %. Pracował dzień i noc i obmyślał kolejne strategie. Zdecydował się na inwestycje w budownictwo mieszkaniowe, co okazało się strzałem w dziesiątkę i zwalniało jego firmę od płacenia podatku. Ogromne zyski i powszechny rozgłos sprawiły, że firma Mitex stała się jedną z największych firm budowlanych w naszym kraju, a sam Sołowow rozpoznawalnym biznesmenem.
W 2002 roku Sołowow sprzedał swoje pierwsze dziecko francuskiemu inwestorowi. Zarobił na tym miliony i uniknął finansowych strat, związanych z załamaniem w sektorze budowlanym. Biznesmen wciąż inwestował, o czym świadczy zorganizowana przez niego rozbudowa sieci supermarketów budowlanych Nomi Dom i Ogród. Sprzedał je później brytyjskiemu koncernowi Kingfisher i znów się wzbogacił. Sołowow od lat kupuje, a następnie zawiązuje korzystne dla niego kontrakty, o czym świadczy oferta przedstawiona firmie Orkla Media. Pozbycie się „Echa miasta” i „Słowa Ludu” było jednym z jego lepszych interesów i choć on sam nie mówi ile zarobił, to możemy się spodziewać zawrotnej kwoty.
Michał Sołowow wspomina, że od dziecka miał smykałkę do biznesu i choć w Polsce robi się go trudniej niż za granicą, to on pozostaje niepoprawnym optymistą i działa konsekwentnie. I pomimo że mających nadzieję jest w naszym kraju więcej, to Sołowow może być tylko jeden.