Wpisy z wrzesień, 2009

Biografie: William Henry “Bill” Gates III

William Henry "Bill" Gates III

William Henry Gates III to najpopularniejszy człowiek na całym globie i nawet jeśli znajdzie się ignorant, który nie słyszał tego nazwiska, to na pewno ma w domu coś, co pierwotnie należało do Gates`a. Amerykanin jest współzałożycielem i prezesem zarządu korporacji Microsoft, a także posiadaczem 40 miliardów dolarów, co czyni go najbogatszym biznesmenem na całej kuli ziemskiej.

Bill Gates urodził się i wychował w deszczowym Seattle. Nie jest typem pucybuta, a jego rodzina od wielu pokoleń świeciła triumfy wśród lokalnej społeczności. Ojciec przedsiębiorcy był prawnikiem, matka natomiast pracowała w w zarządzie First Interstate Bank, Radzie Zarządzającej Uniwersytetu Waszyngtońskiego i organizacji charytatywnej United Way of America. Jej ojciec natomiast był prezesem National City Bank w Seattle. Plotka głosi, że matka Gates`a założyła dla niego fundusz inwestycyjny, opiewający na kwotę miliona dolarów. Rodzina w rozmowie z biografem zaprzecza tym pogłoskom, uznając je za kolejną fantastyczną historię o miliarderze.

Gates nie był też typem Einsteina, ale wyróżniał się na tle klasy, jako zapalony matematyk i pasjonat nauk ścisłych. Uczęszczał do Lakeside School, najlepszego liceum w Seattle. W ósmej klasie odkrył swoje przeznaczenie. Zainteresował się oprogramowaniem BASIC, należącym do General Electric, do którego uzyskał dostęp dzięki pieniądzom zebranym przez Mothers Club. Kiedy środki finansowe zostały wyczerpane, Gates wraz ze szkolnymi kolegami postanowił poszukać dostępu do innych systemów. Jednym z wielu był PDP-10, należący do firmy Computer Center Corporation. Jej pracownicy zabronili uczniom dostępu do systemu, kiedy zauważyli, że Ci wykorzystują jego braki, by przedłużać bezpłatny czas komputerowy. Gates, Allen, Weiland i Evans zaproponowali przedstawicielom CCC, że będą naprawiać błędy, tkwiące w oprogramowaniu w zamian za nieograniczone możliwości dostępu do systemu. Wkrótce Bill Gates siedział już w siedzibie firmy i sprawdzał zgodność kodów źródłowych, np. Fottran, Lisp i język maszynowy. Firma upadła w 1970 roku, a przyjaciele dostali kolejne zlecenie. Tym razem od Information Scienses Inc., by napisali program służący do zarządzania płacami spółki. Czwórka za wykonanie zadania dostała nieograniczony czas komputerowy i zarobiła swoje pierwsze, duże pieniądze. Zamiast grać w piłkę i podrywać szkolne koleżanki Bill Gates w wieku 14 lat zarobił 20 tysięcy dolarów za Traf-O-Data, czyli urządzenie mierzące napięcie ruchu ulicznego. Bill Gates był działaczem Związku Skautów Amerykańskich i otrzymał 1590 na 1600 możliwych punktów na egzaminach SAT. W 1973 roku Gates rozpoczął studia na Harvardzie i tutaj poznał swojego przyszłego wspólnika Stevena Ballmera.

W 1975 roku Gates wraz z Allenem dostali pracę w siedzibie MITS. Przedstawicielom zaimponowali swoimi umiejętnościami i rozległą wiedzą, co poskutkowało wkrótce założeniem przez kolegów firmy Micro-soft, która w 1976 roku została zarejestrowana jako Microsoft. Przez pierwsze pięć lat jej działalności Gates zajmował się biznesowymi sprawami i nadal pisał oprogramowanie, sprawdzając każdą linijkę kodu napisaną przez współpracowników.

W 1980 roku do Microsoftu zgłosiła się firma IBM z prośbą o napisanie oprogramowania dla komputera osobistego IBM PC. Na początku Bill Gates odesłał właścicieli do firmy Digital Research, z która nie podpisano porozumienia. W związku z tym szefowie IBM wrócili do Gates`a, a ten w ostateczności sprzedał im produkt o nazwie MS-DOS, nalegając na zachowanie praw majątkowych przez Microsoft. Gates wiedział, że inne firmy będą kopiować jego oprogramowanie i tak też się stało, a jego jego spółka zaczęła pobijać rynek informatyczny.

Gates miał prawo pierwogłosu, jeśli chodzi o decyzje podejmowane w siedzibie Microsoftu. On decydował o strategii biznesowej i walczył o dominację swojej firmy na giełdzie. Wielu posądziło go o łamanie prawa antymonopolowego i wytoczyło mu procesy, a sąd orzekł, że Microsoft działał niezgodnie z prawem i złamał przepis o niesprawiedliwej konkurencji.

Bill Gates mieszka nieopodal Jeziora Washington wraz z żoną Melindą French, którą poznał w 1987 roku na konferencji poświęconej Microsoftowi. Była jego pracownicą, a huczny ślub odbył się na początku 1994 roku. Gates`owie posiadają troje dzieci. Jego posiadłość znajduje się na wzgórzu w Medinie, a jej wartość wynosi około 125 milionów dolarów.

Bill Gates już od dawna znajduje się na liście najbogatszych Amerykanów i od 1993-1997 roku nieprzerwanie na niej króluje. Wartość jego majątku wahała się od 58-100 miliardów dolarów, z czego sporą część biznesmen oddał na cele dobroczynne.

Bill Gates nie lubi być miliarderem i jak każdy biznesmen irytuje się z powodu niesłabnącej uwagi poświęcanej jego osobie.

Biografie: Roman Krzysztof Karkosik

Roman Krzysztof Karkosik

Roman Krzysztof Karkosik

Czy 557 miejsce to daleka pozycja na liście? Jeśli biegniemy w maratonie wraz z 600 innymi zawodnikami, to osiągniecie jednego z ostatnich wyników bynajmniej nie napawa dumą. Z kolei 557 miejsce w rankingu na najbogatszego człowieka na świecie czyni z nas gwiazdę wielkiego formatu w obliczu całego uniwersum. Ludzkość liczy 6,7 miliarda jednostek, a Roman Krzysztof Karkosik był jednym z 1000 szczęśliwców zauważonych przez magazyn Forbes w 2007 roku. Najnowsze statystyki informują o 1014 pozycji polskiego przedsiębiorcy, którego majątek wynosi 1,1 miliarda dolarów. O takiej kwocie niejeden z nas może tylko pomarzyć, podobnie jak o 1014 miejscu w konkursie na najbogatszych wśród ludzi.

Kim jest Roman Karkosik? Polskim przedsiębiorcą, który urodził się w maju 1951 roku we wsi Czernikowo nieopodal Torunia. Ukończył Technikum Cukiernicze w mieście Kopernika, uzyskując tytuł mechanika o specjalności budowa maszyn i urządzeń przemysłu cukrowniczego. Karierę rozpoczął pod koniec lat siedemdziesiątych i był wówczas właścicielem baru w wiosce, z której pochodzi. Knajpę zamienił na fabrykę napojów, by w 1989 roku rozpocząć produkcję kabli i przewodów, jako prezes firmy „Karo”. Karkosik potrzebował dużych ilości surowca, by jego nowe dziecko rozwijało się wg założonego planu. W związku z powyższym otworzył sieć punktów skupu złomu, by pozyskiwać metale kolorowe. W 1991 roku biznesmen zrezygnował z wyrobu kabli na rzecz produkcji butelek do napojów. Inwestycje Karkosika umożliwiły mu rozpoczęcie działalności na Giełdzie Papierów Wartościowych, a zdobywana latami wiedza przyczyniła się do osiągnięcia spektakularnych sukcesów. Karkosik wraz z żoną Grażyną zaczęli kupować akcje innych spółek od 1993 roku, a ich przemyślane decyzje uczyniły z nich akcjonariuszy, takich firm jak: Boryszew, Impexmetal, Skotan, Alchemia czy Hutmen. Małżeństwo zdecydowało się także na zakup udziałów KS Toruń Uibax S.A. i stało się sponsorem toruńskiego żużla.

Dewiza biznesmena jest prosta i brzmi: “Martw się wtedy, kiedy jest dobrze, bo jak jest źle to jest za późno”. Karkosik to jeden z najbardziej nietypowych inwestorów giełdowych. Podobnie jak inni akcjonariusze również i on nie jest ulubieńcem prasy, gdyż nie odpowiada na pytania, spragnionych wiedzy dziennikarzy. Karkosik od miesięcy pozostaje w centrum zainteresowania, a wszyscy zastanawiają się jak zwykły mechanik zbudował własne imperium giełdowe. Odpowiedź na pytanie nie jest prosta, ale jedno jest pewne Karkosik posiada umiejętności, które potrafi wykorzystać. Nie jest głupi, ani zachłanny, co sprawia, że jego inwestycje przynoszą mu krociowe zyski, a on sam może cieszyć się mianem miliardera.

Roman Karkosik to altruista, który mówi, że w życiu należy mieć pasje i je konsekwentnie realizować. Zapytany o to jak zarobić pierwszy milion odsyła nas z kwitkiem i kieruje z pytaniem do innego biznesmena. Uwielbia kwiaty i rzeczywistość giełdową. Twierdzi, że może kiedyś napisze książkę, by móc zarobić na prawach autorskich lub centrum edukacyjne dla dzieci będące pomnikiem polskich inwestorów. Młodym ludziom radzi, by ryzykowali i inwestowali, a następnie kilka razy otarli się o bankructwo, by umieli wyciągać wnioski z własnych błędów. Mówi, że uczciwość w biznesie to niezbędnik, który pozwala firmie utrzymywać się na odpowiednim poziomie, a nam ułatwia zawieranie umów z kontrahentami. Przez kolegów z branży bywa nazywany polskim Midasem i cudotwórcą. Jak jest w rzeczywistości?
Roman Karkosik nazywa siebie intuicyjnym fundamentalistą, co ma obrazować jego nastawienie do inwestycji. Biznesmen dokonuje dogłębnych kalkulacji i wyliczeń, waży argumenty i kontrargumenty, sprawdza koszty i ocenia potencjał firmy zanim podejmie ostateczną decyzję. Zwraca uwagę na wszelkie detale i ma zaufanie do „własnego nosa”, który go dotąd nie zawiódł.

O tym, że Karkosik ma głowę na karku wiadomo nie od dzisiaj. Tylko on potrafi z lokalnej spółki z Sochaczewa „Boryszew” uczynić jedną z największych w Polsce grup przemysłowych, a firmę bez perspektyw – Alchemię – podnieść do rangi potęgi giełdowej.

Historia z Alchemią do dzisiaj budzi liczne kontrowersje w branży przemysłowej, a wielu nieprzychylnych widzi w Karkosiku nie Midasa, a zwykłego oszusta. Biznesmen zadecydował, że przekaże spółce majątek Huty Batory i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie cena, jakiej zażądał przedsiębiorca. Nie wszyscy wiecie, ale Karkosikowa huta osiągała 100 milionowe zyski rocznie, a ten sprzedał ją Alchemii za milion złotych, czyli około stu razy mniej niż wynosi jej rzeczywista wartość. Dlaczego? Biznesmen dostrzegł w Alchemii niewykorzystany potencjał. Sprawił, że firma ponosząca nieustanne straty zaczyna przynosić ogromne zyski. Jej wartość wzrosła pięćdziesięciokrotnie zaledwie przez rok od podjęcia decyzji przez Karkosika i wszystko wskazuje na to, że jej pozycja na rynku będzie się poprawiać.
Roman Karkosik zna receptę na sukces. Twierdzi, że wystarczy pracować od świtu do nocy, wypijać sześć kaw dziennie i prowadzić nieustanne rozmowy z przedstawicielami i wspólnikami. Posiedzenia, konferencje, delegacje i spotkania biznesowe pochłaniają ogrom cennego czasu, ale przynoszą wymierne korzyści. Aby być bogatym, należy porzucić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i zacząć zarabiać, by móc inwestować i zaistnieć w branży.

Biografie: Michał Sołowow

Michał Sołowow

Michał Sołowow

Recepta na sukces Michała Sołowowa jest banalna. Biznesmen twierdzi, że najpierw trzeba zaryzykować, a później robić wszystko i dużo dużo więcej, by odnieść zwycięstwo. Ten najbogatszy kielczanin ma tylko 44 lata i jest jednym z zamożniejszych ludzi w Polsce. Szacuje się, że jego majątek w 2005 roku wynosił około 3 mld złotych i plasował się na czwartej pozycji listy stworzonej przez dziennikarzy „Wprost”. Sołowow trzyma w garści nie tylko producenta łazienek Cerasint, ale dewelopera Echo Investment i producenta paneli do podłóg Barlinek czy producenta tektury, firmę Ultra Pack. Niedawno wszedł też na rynek medialny i wykupił akcję „Życia Warszawy” od swojego dobrego przyjaciela – Zbigniewa Jakubasa, co dodatkowo powiększyło jego skarbiec.

Sołowow rocznie osiąga miliardowe przychody, płacąc milionowe podatki i zatrudniając około 7 tysięcy ludzi. Pewnie dlatego krążą o nim liczne plotki, niektóre wyssane z palca, a inne całkiem prawdopodobne. Kielczanie z miesiąca na miesiąc i z roku na rok snują o nim ciekawsze opowieści. Jedna z nich opowiada o rezydencji usytuowanej na wzgórzu (za miastem) nieopodal domów innych biznesmenów. Do posiadłości dojeżdża się podgrzewaną drogą lub dolatuje prywatnym helikopterem, bo Sołowow, jako jeden z nielicznych posiada własne lądowisko. Biznesmen nie potwierdza i nie zaprzecza tym informacjom, bo jak każdy szanowany biznesmen chroni swoją prywatność. Media zabijają się o wywiady z polskim miliarderem, ale na próżno ich szukać w sieci. Sołowow to typ milczka, zarówno w sprawach prywatnych jak i biznesowych. Jest posiadaczem kilku spółek i choć te są wysoko notowane na warszawskiej giełdzie, to o konferencjach prasowych nie mam mowy. Czy to was dziwi? Mnie nie. Recept na sukces się nie sprzedaje. Wasze babcie też nie zdradzały rodzinnych przepisów, dlaczego więc Sołowow miałby zrobić inaczej?

Jak rozpoczęła się jego złota kariera? Czy podobnie do innych miliarderów, a może zupełnie inaczej? Najbogatsi ludzie w Polsce to: Jan Kulczyk, który dostał swój pierwszy milion od bogatego ojca, Ryszard Krauze - dorobił się zaskórniaków w niemieckiej firmie, inwestującej na Dalekim Wschodzie, a Sołowow? O początkach jego permanentnego sukcesu wiadomo tyle, co nic. Wychowywała go matka, z zawodu nauczycielka, a finansowo wspomagał babka, która była właścicielką kilku kamienic w Kielcach. On sam był przysłowiowym rozrabiaką, który udzielał się w szkolnej gazetce, pisząc artykuły. Początkowo zarabiał, myjąc szyby samochodów. Dopiero później obudził się w nim duch przedsiębiorcy i zaczął handlować swetrami i zegarkami. Pracował też w warsztacie samochodowym, a zdobyte tam informacje wykorzystywał podczas zajęć na studiach. Politechnika Świętokrzyska uczyniła z niego inżyniera mechanika i umożliwiła wyjazdy na zagraniczne praktyki.

Sołowow wspomina, że w warsztacie samochodowym w Niemczech spędzał około dwunastu godzin dziennie i okazuje się, że nie na darmo. Tam nauczył się handlować samochodami, które wykupował za grosze, a odremontowane sprzedawał za tysiące na warszawskiej giełdzie. Na jego koncie, do końca studiów widniało 10 tysięcy dolarów, które pod koniec lat 90 postanowił zainwestować. Wiedział, że w Kielcach buduje się na potęgę. Tutaj swoją siedzibę miały, takie firmy jak: Exbud czy PIA Piaseccy, którzy założyli jedno z największych przedsiębiorstw w Polsce. Sołowow o budownictwie nie miał bladego pojęcia, ale postanowił zaryzykować i otworzył firmę Mitex, która wkrótce miała stać się konkurencją dla innych, rodzimych firm.

Pierwszy, duży kontrakt dostał niedługo po otwarciu działalności gospodarczej. Odremontował pałacyk w Ostrowcu, a później jak lawina spadły na niego inne zamówienia. Zatrudnił profesjonalną kadrę i na każdym kontrakcie zarabiał około 30-40 %. Pracował dzień i noc i obmyślał kolejne strategie. Zdecydował się na inwestycje w budownictwo mieszkaniowe, co okazało się strzałem w dziesiątkę i zwalniało jego firmę od płacenia podatku. Ogromne zyski i powszechny rozgłos sprawiły, że firma Mitex stała się jedną z największych firm budowlanych w naszym kraju, a sam Sołowow rozpoznawalnym biznesmenem.

W 2002 roku Sołowow sprzedał swoje pierwsze dziecko francuskiemu inwestorowi. Zarobił na tym miliony i uniknął finansowych strat, związanych z załamaniem w sektorze budowlanym. Biznesmen wciąż inwestował, o czym świadczy zorganizowana przez niego rozbudowa sieci supermarketów budowlanych Nomi Dom i Ogród. Sprzedał je później brytyjskiemu koncernowi Kingfisher i znów się wzbogacił. Sołowow od lat kupuje, a następnie zawiązuje korzystne dla niego kontrakty, o czym świadczy oferta przedstawiona firmie Orkla Media. Pozbycie się „Echa miasta” i „Słowa Ludu” było jednym z jego lepszych interesów i choć on sam nie mówi ile zarobił, to możemy się spodziewać zawrotnej kwoty.

Michał Sołowow wspomina, że od dziecka miał smykałkę do biznesu i choć w Polsce robi się go trudniej niż za granicą, to on pozostaje niepoprawnym optymistą i działa konsekwentnie. I pomimo że mających nadzieję jest w naszym kraju więcej, to Sołowow może być tylko jeden.

Biografie: Bogusław Cupiał

Bogusław Cupiał

Bogusław Cupiał


Bogusław Cupiał jest kolejnym biznesmenem, któremu udało się odnieść spektakularny sukces i zająć odpowiednią pozycję w rankingu sporządzonym przez magazyn Forbes. Miliarderzy i najbogatsi ludzie na świecie wzbogacili się o kolejnego polskiego przedsiębiorcę, który potrafi inwestować, a tym samym pomnażać swoje pieniądze, przejmując firmy ze swojej branży.

Bogusław Cupiał urodził się 29 czerwca 1956 roku w Sławkowie nieopodal Olkusza. Jest absolwentem Technikum kolejarskiego w Sosnowcu i tam też pod koniec lat 80. założył swój pierwszy sklep z ubraniami i zajął się produkcją gwoździ. Z interesu zrezygnował w 1992 roku na rzecz spółki ze Zbigniewem Urbanem i Stanisławem Ziętkiem. Biznesmeni postanowili założyć fabrykę kabli Telef-Fonika, która przez wzgląd na dobrą koniunkturę telekomunikacji i dzięki statusowi zakładu pracy chronionej już w kilka miesięcy od jej otwarcia zaczęła przynosić ogromne zyski. Z czasem zaczęła przejmować inne firmy, takie jak Krakowska Fabryka Kabli i Ekektrimu Kable, stając się czołowym producentem kabli w Polsce i czwartym pod względem ilości produkcji przedsiębiorstwem w Europie.

Bogusław Cupiał jest królem wśród wytwórców kabli potrafiącym zamieniać umiejętności i doświadczenie w górę pieniędzy. Biznesmen niedługo współpracował ze współzałożycielami fabryki. Rozstał się z nimi, kiedy rozpoczął produkcję światłowodów na szeroką skalę, a jego majątek rozrastał się w niebywałym tempie. Ambicje Urbana i Ziętka nie dorównywały zapałowi Cupiała, który na sprzedaży swoich wyrobów zarobił ponad 200 mln złotych. Przedsiębiorca od zawsze inwestował w nowoczesne technologie i zakupował najnowocześniejszy sprzęt. Jego firma rozwijała się w błyskawicznym tempie, a on spłacał wspólników i planował wykupowanie akcji innych firm. Obecnie Tele-Fonika Kable S.A. posiada aż pięć fabryk i osiem przedstawicielstw na terenie całego świata. Oblicza się, że w 2006 roku zyski spółki osiągnęły pułap 4,5 mld zł, a przeszło 70 % produkowanego sprzętu przeznaczono na eksport. Bogusław Cupiał natomiast podpisuje najlepsze kontrakty, jak choćby ten na okablowanie stadionu Wembley czy lotniska Heathrow w Londynie. Przedsiębiorca koncentruje się także na współpracy z właścicielami farm wiatrowych, co jest niezwykle dochodowym biznesem, bo jedna farma łączy się z koniecznością wyprodukowania 100 km kabli.

Bogusław Cupiał ma obecnie 53 lata i oprócz Tele-Foniki jest właścicielem Wisły Kraków, Centrum Medycznego w Myślenicach, biura turystycznego Kraktel i licznych firm, które poza granicami naszego kraju sprzedają wyroby jego najbardziej dochodowego przedsiębiorstwa. Jego majątek w 2007 roku wynosił 3,6 mld złotych, a on już od dawna figuruje na liście najbogatszych Polaków.

Bogusław Cupiał nieustannie powtarza, że liczy się plan i jego konsekwentna realizacja. Biznesmen najlepiej czuje się w rodzinnych stronach – Myślenicach. Nie jest salonowym lwem i za wszelką cenę unika kamer oraz publicznych wystąpień. Od rozgłosu i dziennikarskich podrygów woli towarzystwo sprawdzonych przyjaciół, z którymi wypiję szklankę whisky lub kieliszek dobrego wina i porozmawia o podróżach. Jak nic na świecie ceni prywatność, którą zaciekle chroni, hołdując zasadzie „pieniądze lubią ciszę”. Jest fanem piłki nożnej i miłośnikiem muzyki rockandrollowej, której słucha niezmiennie od wielu lat. Bogusław Cupiał wie, że żeby osiągnąć sukces należy włożyć weń mnóstwo wysiłku, długo czekać na upragnione zyski i nie wypuścić ich z rąk przy pierwszej nadarzającej się okazji.