Najmłodsi miliarderzy

Niewielu z nas wie, że najmłodszym miliardem na świecie jest niemiecki książę Albert von Thurn und Taxis. Dwudziestokilkuletni monarcha znalazł się w rankingu najbogatszych już w wieku ośmiu lat, kiedy odziedziczył fortunę po swoim zmarłym ojcu, stając się tym samym łakomym kąskiem dla młodych dziewcząt.

Niestety, obecne prawo zabrania przekazywana pieniędzy nieletnim, dlatego ponownie pojawił się na liście magazynu Forbes w dniu swoich osiemnastych urodzin. Wcześniej pieniędzmi księcia zajmował się przyjaciel jego matki – współzałożyciel firmy Swatch Nicolas Hayk. Albert mieszka obecnie w rodzinnym zamku i jest jednym z członków ligi samochodów wyścigowych we Włoszech.

Monarcha jest jednym z trzech miliarderów, którzy nie ukończyli trzydziestego roku życia, a zostali wpisani na listę najbogatszych ludzi na świecie. Pozostała dwójka to synowie Rafika Hariri. Ówczesny premier Libanu zmarł w wypadku samochodowym w 2005 roku, a dzieci odziedziczyły po nich ogromną fortunę. Fahd (26 lat) i Ayam (28 lat) Hariri mają starszego brata Saada, który zarządza majątkiem rodzinnym i jest liderem opozycyjnej partii w Libanie. Jako polityk dąży do zerwania umowy pokojowej zawartej z Bejrutem.

Fahd Fariri i książę Albert otwierają listę najbogatszych miliarderów przed czterdziestką. Pozostałymi są twórcy ogólnoświatowej wyszukiwarki internetowej - Larry Page i Sergey Brin oraz Daniel Ziff, który pomnaża majątek odziedziczony po ojcu i prowadzi fundusz inwestycyjny.

Kostyantin Zhevago jest najmłodszym miliarderem, który samodzielnie dorobił się fortuny. Obecnie jest właścicielem jednego z największych banków na Ukrainie i deputowanym w parlamencie. Pomysłodawca Google – Sergiej Brin jest tylko pięć miesięcy starszy od Zhevago, a jego majątek szacowany jest na 16, 6 miliardów dolarów. Ostatnio media prezentowały zdjęcia z podróży poślubnej Brina z wybranką jego serca – Anne Wojcicki. Ceremonia odbyła się na Karaibach, a państwo młodzi odziani w stroje kąpielowe składali wzajemną przysięgę małżeńską.

W gronie najmłodszych miliarderów znalazła się również kobieta. Jest nią 37-letnia Chu Lam Yiu z Hongkongu. Chińska businesswomen posiada jedną z największych firm w tym rejonie świata - Huabao International Holdings – zajmującą się produkcją sprzętu elektronicznego i markowych perfum.

Chu Lam Yiu najprawdopodobniej w przyszłym roku będzie miała rywalkę. Yang Huiyan, 25-letnia mieszkanka Hong Kongu zagości w rankingu Forbes dzięki spółce Country Garden Holdings wycenianej na 9 mld dolarów. Jeśli firma jej ojca utrzyma się na rynku to Yang zostanie najbogatszą, a zarazem najmłodszą obywatelką Chin.

Miliarderzy przed czterdziestką różnią się od swych starszych przyjaciół po fachu. Znani są ze skromności i oszczędności lub nie bacząc na sytuację finansową roztrwaniają swój majątek. Ilustrację może stanowić przykład Jerry`ego Janga i Andreia Melnichenki. Pierwszy przychodzi do pracy w trampkach i podróżuje autobusami, drugi natomiast wydał ponad dwa miliony dolarów, by Jennifer Lopez mogła zaśpiewać na urodzinach jego żony.

Oszczędni czy nie – mają tyle pieniędzy, że mogliby nimi obdzielić cały świat. Szczęściarze, którzy nie muszą czekać do emerytury, by pozwolić sobie na szczyptę ekstrawagancji.

Miliarderzy po śmierci

Amerykański showbiznes nie od dziś żeruje na ludzkiej tragedii i potrafi wypromować postaci, które już dawno pożegnały się z ludzkim światem. Magazyn Forbes opublikował niedawno listę z nazwiskami najbogatszych, już nieżyjących gwiazd. Te z kolei dorobiły się swoich fortun dopiero po śmierci, kiedy sygnowane ich inicjałami produkty zyskiwały niebywałą sprzedaż.

Listę najbogatszych otwiera Yves Saint Laurent, który w wieku niespełna siedemnastu lat przybył do Paryża, by pokazać mistrzom swoje pierwsze rysunki. Młody chłopiec odniósł swój pierwszy sukces, wygrywając konkurs organizowany przez Woolmark. Jego sukienka koktajlowa podbiła serca jury, a redaktor naczelna Vouge zorganizowała spotkanie między nim a Christianem Diorem. Spotkanie zaowocowało zatrudnieniem Laurenta w najsłynniejszym domu mody we Francji, gdzie ten pracował przez wiele lat, a w 1957 roku, po śmierci Diora uchronił firmę przed bankructwem.

Laurent odnosił liczne sukcesy i stanął u samego szczytu kariery, gdy otrzymał powołanie do wojska w związku z trwającą ówcześnie wojną francusko-algierską. Dyktator mody stanął w szeregach armii i wkrótce potem doznał załamania nerwowego. Laurent był homoseksualistą, co spotkało się z dezaprobatą ze strony jego współtowarzyszy. Niedługo po tych zdarzeniach YSL trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie poddano go terapii elektrowstrząsowej, która miała wywołać metamorfozę i zamienić młodzieńca w heteroseksualistę.

Saint-Laurent powrócił ze szpitala i założył własny dom mody. Pieniądze na rozkręcenie biznesu dostał od ówczesnego partnera – Pierr`a Berge. Od tej pory łączyły ich nie tylko zażyłe stosunki osobiste, bowiem Pierre przez wiele lat zajmował się finansami i sferą organizacyjną w firmie. W latach siedemdziesiątych wspólnicy odnosili niebywałe sukcesy. YSL zaprojektował pierwsze skórzane kurtki, wysokie buty, tweedowe marynarki, a nawet ubrał jedną z modelek w smoking, by przełamać istniejące trendy. Laurent stał się przewodnikiem w świecie mody minionej epoki. Wiedział, czego oczekują jego potencjalni klienci, więc projektował i sprzedawał ubrania spełniające ich potrzeby.

Laurent zrezygnował z prowadzenia spółki w 2002 roku, a swoje udziały kilka lat wcześniej sprzedał Sanofi – firmie farmaceutycznej. Ta z kolei odsprzedała markę grupie Gucii, która zatrudniała najlepszych projektantów mody, by utrzymać popularność firmy YSL.

Yves Saint Laurent zmarł w ubiegłym roku w Paryżu. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele św. Rocha, a towarzyszyli im prezydent Francji – Nicholas Sarkozy z małżonką i znani projektanci mody, w tym Jean-Paul Gaultier i Christian Lacroix.

Znany projektant mody dorobił się fortuny dopiero po swojej śmierci. W niecały rok, kwota ze sprzedaży jego ubrań wzrosła do 350 milionów, co stawia go na pierwszym miejscu listy stworzonej przez magazyn Forbes.

Drugie miejsce zajmują Richard Rodgers i Oscar Hammersteinem. Obaj byli muzykami. Pierwszy z nich to znany amerykański kompozytor, który nawiązywał współpracę w wieloma wybitnymi artystami. Rogers jest autorem 900 piosenek i 40 musicali, które znają i śpiewają Amerykanie od wielu pokoleń.

Rogers pochodził z żydowskiej rodziny i już w wieku sześciu lat uczył się grać na pianinie. Nikt wówczas nie spodziewał się, że mały chłopiec stanie się wielkim i znanym kompozytorem. Jego muzyczna przygoda zaczęła się w 1919 roku, kiedy nawiązał współpracę z Lorenzem Hartem. Wspólnie stworzyli utwór “Any Old Place with You” i po oszałamiającym sukcesie zaczęli pisać musicale. Wśród najpopularniejszych znajdują się: Poor Little Ritz Girs, The Girl Friend czy Connecticut Yankee.

W 1935 roku Rodgers przeniósł się na Broadway, gdzie komponował musicale. W 1943 roku zmarł Lorenz Hart, którego zastąpił Oscar Hammersteinem. Panowie zabłysnęli premierą “Oklahoma!” i zdecydowali się na wzajemną współpracę. Wspólnie skomponowali “Carousel”, “South Pacific” czy “The Sound Of Music”.

Ich różne dzieła zdobyły 15 Oskarów, 2 nagrody Pulitzera i 35 nagród Tony Awards.

Na swych kontach zgromadzili ponad 235 milionów dolarów, a pieniędzy byłoby pewnie znacznie więcej, gdyby nie śmierć Hammersteinema w 1960 roku.

Lista dziennikarzy Forbes wzbogaci się niedługo o kolejnego miliardera – Michaela Jacksona, który najprawdopodobniej wyprzedzi Laurenta i zajmie pierwszą pozycję w rankingu. Muzyk urodził się w 1958 roku w USA i już od dziecka wykazywał ogromny talent taneczno-wokalny. Jeden z najbardziej popularnych wizerunków popkultury od lat budził wiele kontrowersji i zyskiwał sobie miliony fanów. Dziś prawie każdy zna jego nazwisko i wielu ubolewało z powodu jego śmierci.

Michael Jackson rozpoczął karierę muzyczną, gdy skończył siedem lat. Wówczas wspólnie z braćmi współtworzył zespól Jackson 5. Pierwszy album “Got to Be There” ukazał się w 1971 roku i już wkrótce stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych krążków w USA. Król Popu rozpoczął karierę solową w 1979 roku, a w latach dziewięćdziesiątych zdominował amerykański rynek muzyczny. Jego największym dokonaniem muzycznym było rewolucyjne podejście do kręcenia teledysków. Był pierwszym czarnoskórym wokalistą, którego pokochały tłumy. Szybko zatem uzyskał poparcie MTV, popularyzującej tworzone przez Jacksona klipy.

Michael Jackson zdobył 13 statuetek Grammy, a trzynaście z jego singli królowało na listach przebojów w Stanach Zjednoczonych. W 2006 roku rzeczniczka prasowa piosenkarza ogłosiła, że Jackson sprzedał ponad 750 mln płyt na świecie. Dzisiejsze statystyki weryfikują te dane, a specjaliści twierdzą, że Michael sprzedał 250 mln albumów, 150 mln singli oraz 15 mln plików muzycznych, co czyni jego twórczość jedną z najbardziej popularnych na całej kuli ziemskiej.

Od swojej śmierci w czerwcu tego roku Jackson powiększył majątek o kolejne 90 mln dolarów i nic nie wskazuje na to, że zainteresowanie twórczością piosenkarza będzie mniejsze. Media i wytwórnie muzyczne wciąż zarabiają na śmierci muzyka. W sklepach można zakupić gadżety popularyzujące wizerunek Jacksona, powstał film o jego twórczości, a niedługo na rynku pojawi się płyta z jego najnowszymi przebojami.

Kolejnym artystą widniejącym w rankingu Forbesa jest Elvis Presley, na którego koncie znalazło się aż 55 milionów dolarów. Piosenkarz urodził się w Stanach Zjednoczonych i od dzieciństwa śpiewał w kościelnym chórze. W 1954 roku zaniósł do wytwórni Sun Records swój pierwszy singiel “That`s All Right Mama”, który stał się przebojem w lokalnym radio. W 1955 roku, na jednym z jego koncertów, pojawił się Tom Parker, który widząc wzrastające zainteresowanie twórczością Presley`a podpisał z nim kontrakt. Elvis przeniósł się więc do wytwórni RCA i piosenką “Heartbreak Hotel” podbił serca słuchaczy. Już w 1956 roku nadano muzykowi pseudonim “króla rock and rolla”, z którym nie rozstał się do końca kariery muzycznej.

W 1958 roku Elvisa powołano do wojska, ale dwa lata służby nie odbiły się negatywnie na jego twórczości, wręcz przeciwnie. Dwuletnia nieobecność przysporzyła mu sporej popularności, a konserwatywna część społeczeństwa przekonała się do jego muzyki. Presley wrócił z armii i wielu producentów zabijało się o niego, chcąc zaangażować w tworzonych przez siebie filmach. Piosenkarz kontynuował swoją karierę na wielkim ekranie i występował dla coraz większego grona odbiorców.

Presley stał się ikoną już za życia, pozostawiając po sobie wartościowy dorobek muzyczny. Jego utwory zawierały elementy bluesa, rocka, country, pop czy gospel, co czyniło je oryginalnymi i uniwersalnym zarazem. Jego osobowość i popularność budziły podziw, zazdrość, ale i szacunek u wielu wybitnych Amerykanów. Muzyk przez wiele lat przyjaźnił się z Sinatrą, Cher czy The Beatles.

Król rock and rolla zmarł w 1977 roku na zawał serca. Od lat był uzależniony od środków pobudzających i przeciwbólowych. Gustował też w tłustych posiłkach, co tylko pogłębiało jego problemy z wydolnością serca. Wielu fanów nie mogło pogodzić się z śmiercią i sądziło, że to mistyfikacja stworzona na potrzeby showbiznesu. Jedna z wersji głosi, że to nie Elvis, a jego brat bliźniak został skremowany. Kolejna z hipotez każe twierdzić, że spłonęła figura woskowa piosenkarza, a nie on sam. Obecnie temat jego śmierci nie budzi już tylu kontrowersji, a wiele bliskich mu osób rozwiewa wątpliwości dotyczące jego zgonu.

Ranking stworzony przez Forbesa pokazuje, że przemysł rozrywkowy i jego współtwórcy zarabiają dzięki nagłym zwrotom wydarzeń. Zarówno śmierć króla popu jak i króla rock and rolla sprawiły, że fani na nowo zaczęli interesować się ich twórczością. Zakup płyt czy gadżetów powiększa majątek producentów i napędza tym samym showbiznes. Tragedie stanowią pożywkę dla mediów, które potrafią z każdego wydarzenia uczynić widowisko.

“Zarabiam kopiąc piłkę”, czyli najbogatsi zawodowi piłkarze

Fanów piłki nożnej powinno zainteresować zestawienie “Forbesa”. W rankingu bowiem umieszczeni zostali najbogatsi zawodnicy świata, których portfele wypełnione są milionami dolarów. Nie zdziwi Was informacja, że laureatem pierwszego miejsca jest David Beckham mąż Victorii– jednej z wokalistek popularnego przed kilkoma laty girlsbandu. Piłkarz od trzech lat króluje na liście i przegania z kwotą o 17 milionów większą znanego zawodnika Barcelony – Ronaldinhia. Trzeci natomiast jest klubowy kolega Brazylijczyka – Thierry Henry, który zgromadził na swym koncie aż 25 milionów dolarów.

Dziennikarze Forbesa, tworząc zestawienie brali pod uwagę prócz klubowych zarobków piłkarzy również zyski z reklam. Te częstokroć przewyższają miesięczną pensję piłkarzy, czyniąc ich najpopularniejszymi milionerami na świecie. Któż z nas bowiem nie zna Cristiana Ronaldo czy Wayne`a Rooney`a – świetnych zawodników i wprawnych sprzedawców własnego wizerunku.

Oto pełna lista dwudziestu piłkarskich milionerów:

1. David Beckham, zawodnik LA Galaxy. Wartość jego majątku wynosi 49 milionów dolarów

David Beckham

David Beckham

2. Ronaldinho, zawodnik Barcelony. Na jego kocie znajduje się około 32 milionów dolarów.

Ronaldhinio

Ronaldhinio

3. Thierry Henry, klubowy kolega Ronaldinhia. Majątek Henry`ego szacowany jest na 25 milionów dolarów.

Thierry Henry

Thierry Henry

4. Ronaldo, piłkarz AC Milan, który zdołał zgromadzić około 21 milionów dolarów.

Ronaldo

Ronaldo

5. Cristiano Ronaldo z Manchesteru United. W trakcie swojej sześcioletniej kariery zarobił ponad 18,5 miliona dolarów i stał się jednym z najpopularniejszych piłkarzy na świecie

Christiano Ronaldo

Christiano Ronaldo

6. Kaka, zawodnik AC Milan. Jego konto opiewa na sumę 17, 8 miliona dolarów.

Kaka

Kaka

7. Fabio Cannavaro z Realu Madryt, który posiada 17,4 miliona dolarów.

Fabio Cannavaro

Fabio Cannavaro

8. Andriy Schevchenko, napastnik Chelsea. Dzięki swym brawurowym akcjom i talentowi zarobił 17,4 miliona dolarów.

Andriy Schevchenko

Andriy Schevchenko

9. Steven Gerrard, zawodnik Liverpoolu. Na jego koncie znajduje się 17,1 miliona dolarów.

Steven Gerrard

Steven Gerrard

10. John Terry, klubowy kolega Schevchenki, kapitan Chelsea. Majątek piłkarza wynosi 17 milionów dolarów.

John Terry

John Terry

11. Wayne Rooney z Manchesteru United. W trakcie dotychczasowej kariery zgromadził 16,3 miliona dolarów.

Wayne Rooney

Wayne Rooney

12. Francesco Totti, piłkarz AS Roma. Majątek zawodnika szacowany jest na 16,2 miliona dolarów.

Francesco Totti

Francesco Totti

13. Michael Ballack, zawodnik Chelsea. Piłkarz posiada 16 milionów dolarów.

Michael Ballack

Michael Ballack

14. Frank Lampard z Chelsea. Zgromadził do tej pory 14,9 miliona dolarów.

Frank Lampard

Frank Lampard

15. Alessandro Del Piero z Juventusu Turyn. Jego konto opiewa na sumę 14,3 miliona dolarów.

Alessandro Del Piero

Alessandro Del Piero

16. Didier Drogba z Chelsea. Zawodnik posiada 13,4 miliona dolarów.

Didier Drogba

Didier Drogba

17. Rio Ferdinand, piłkarz Manchesteru United. Majątek Ferdinanda szacowany jest na 12,5 miliona dolarów.

Rio Ferdinand

Rio Ferdinand

18. Lionel Messi z Barcelony, który posiada 11,9 miliona dolarów.

Lionel Messi

Lionel Messi

19. Raul z Realu Madryt. Wartość jego konta wynosi 10,9 miliona dolarów.

Raul Gonzalez

Raul Gonzalez

20. Olivier Kahn z Bayernu Monachium. Piłkarz jest posiadaczem 10,3 miliona dolarów.

Olivier Kahn

Olivier Kahn

Piłkarze są jednak biedotą w świecie sportu, a prawdziwą fortunę zbijają zawodnicy innych dyscyplin. Tiger Woods może się pochwalić majątkiem o wartości 87 milionów dolarów, a Michael Schumacher kwotą 60 milionów dolarów, która zasila jego konto bankowe. Na trzeciej pozycji znajduje się niepraktykujący już bokser Oscar de la Hoya, a tuż za nim gwiazda amerykańskiego futbolu - Michael Vick. Następni są Shaquill O’Neal i legenda koszykówki Michael Jordan, którym udało się zgromadzić ponad 30 milionów dolarów.

Nieporównywalnie więcej od samych piłkarzy zarabiają właściciele piłkarskich klubów. Jednym z nich jest rosyjski baron - Roman Abramowicz. Karierę rozpoczął na straganie, sprzedając lalki, a dziś jest właścicielem jednego z najlepszych piłkarskich klubów w Europie. Dorobił się na sprzedaży ropy, na której wydobycie dał mu zezwolenie ówczesny prezydent wschodniego imperium - Borys Jelcyn. Abramowicz mieszka na stałe w Londynie i należy do “stowarzyszenia” miliarderów kupujących kluby ligi angielskiej. Transakcje natomiast przypominają popularną na całym świecie grę w Monopol.

Manchester United należy do Amerykanina, Malcolma Glazera. Randolph Lerner kupił Aston Villę, a Egipcjanin Mohammed Al-Fayed zarządza Fulham. Alexandre Gaydamak z pochodzenia Francuz jest właścicielem Portsmouth, a Manchesterem City od jakiegoś czasu włada Thaksin Shinawatra.

Czasy, w których angielskimi klubami zarządzali rodzimi biznesmeni odeszły do lamusa. Prestiżowe drużyny są własnością zagranicznych inwestorów i nic nie wskazuje na to, by miały być odkupione przez obywateli Wysp Brytyjskich. Dlaczego? Kluby są za drogie, a Brytyjczyków na nie po prostu nie stać.

Wspomniany wyżej Tajlandczyk Thaskin Shinawatra kupił Manchester City za 108 milionów funtów. Ta kwota mogłaby przywrócić o zawrót głowy niejednego angielskiego biznesmena. Dla byłego premiera Tajlandii pieniądze włożone w klub są jak kieszonkowe, którego inwestycja przynosi znaczne dochody. Shinawatra posiada bowiem ponad 2 miliardy funtów na swoim koncie i kilka rezydencji na terenie Wielkiej Brytanii i swojego rodzinnego kraju.

Manchaster City zakupiony przez bajecznie bogatego Tajlandyczka od 1976 roku nie zdobył żadnego trofeum i stał w cieniu innych angielskich drużyn. Biznesmen postanowił mimo to zaryzykować i włożył swoje oszczędności w podupadający klub piłkarski.

Zaczął od wykupienia popularnych gwiazd futbolu i już wkrótce sprawił, że Manchester City zaczął odnosić spore sukcesy. Daleko im jeszcze do Czerwonych Diabłów, ale kto wie czy niedługo nie sięgną po trofeum z najwyższej półki.

Biznesmeni coraz częściej inwestują w sport, spełniając w ten sposób dziecięce marzenia i odkrywając potencjał marketingowy, tkwiący w wielu dyscyplinach. Ludzie od dawien dawna lubili przyglądać się rywalizującym zawodnikom. Starożytne igrzyska olimpijskie przyciągały uwagę tysięcy obywateli greckiego polis. Współczesny sport cieszy się nie mniejszą popularnością, przynosząc milionowe zyski inwestorom i radość oddanym kibicom.

Zmarł Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Jan Wejchert zmarł 31 października w wieku 59 lat. Powodem śmierci biznesmena była niewydolność serca i silna infekcja bakteryjna. Współzałożyciel Grupy ITI od 15 lat cierpiał na białaczkę, co w dużej mierze przyczyniło się do nasilenia objawów chorobowych i załamania układu odpornościowego.

Jan Wejchert był absolwentem Wydziału Ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Marzył, by zostać fizykiem jądrowym, ale już po drugim roku studiowania matematyki i fizyki przeniósł się na ekonometrię. Wspominał, że nie był wybitnym studentem, ale wiadomości uzyskane na dwóch wydziałach pozwoliły mu dostrzec wielowymiarowość biznesu. W jednym z wywiadów wspominał : „Zacząłem rozumieć, że świat jest wielowymiarowy. Miałem się przekonać, że biznes przez duże B też jest bardzo wielowymiarowy. A wizjonerstwo polega na umiejętności myślenia w przestrzeniach wielowymiarowych. Choćby biznes telewizyjny. Mnóstwo wymiarów: od technologii, widza, klienta, który ma nam sprzedać reklamę, przez sytuację polityczną i ekonomiczną, a na pogodzie kończąc.”

Współtwórca jednego z najbardziej znanych portali internetowych swoją działalność rozpoczął w latach siedemdziesiątych. Wkrótce stał się najmłodszym dyrektorem firmy polonijnej w Polsce i jedynym w Warszawie. Nic też dziwnego, że na zajęciach pojawiał się gościnnie i skupiał się raczej na pracy na rzecz przedsiębiorstwa niż na poszerzaniu akademickiej wiedzy. To dzięki wujowi młody wówczas Jan Wejchert miał okazję poznać jak smakuje biznes. Lotharowi Grabowskiemu zależało na poszerzeniu działalności na terenie Polski, dlatego zaproponował studentowi posadę tłumacza, a z czasem uczynił go swoim zastępcą.

Pierwsza automatyczna myjnia samochodowa powstała na Dworcu Gdańskim w Warszawie i myła około pięćdziesiąt pojazdów na godzinę. To był strzał w dziesiątkę, bowiem interes zaczął przynosić spore dochody, a Wejchert intensywniej myślał o rozkręceniu wlasnego przedsiębiorstwa.

Jan Wejchert poznał swojego przyjaciela i wspólnika – Mariusza Waltera - na korcie tenisowym. Wówczas zaproponował, że wspomoże jego biznes w zamian za reklamę Konsuprodu i Dunlopa. Walter zgodził się na tę współpracę i przyczynił się do sukcesu finansowego biznesmena.

Na początku lat osiemdziesiątych panowie znów się spotkali i założyli grupę ITI. Nie mieli pieniędzy ani biznesplanu, ale postanowili zaryzykować. Początkowo sprzedawali sprzęt elektroniczny firmy Hitachi, a rok później zajęli się produkcją chipsów, które zrobiły w Polsce prawdziwą furorę. Z suszonych ziemniaków zrezygnowali wraz z początkiem kapitalizmu i połowę spółki odprzedali Niemcom. Kolejną inwestycją miała być telewizja, czyli największa miłość Mariusza Waltera. Niestety, koncesję dostał wówczas Polsat, więc wspólnicy zaczęli szukać innych źródeł dochodów. Otworzyli pierwszą agencję reklamową i zainwestowali w polskie kina, czekając na odpowiednia okazję, by narobić szumu w polskiej telewizji. Udało się w 1999 roku, kiedy to raczkujący wówczas TVN wystartował z „Big Brotherem”. Program przyciągnął rekordową liczbę odbiorców, a Walterowi i Wejchertowi pozwolił zbić fortunę. Biznesmeni zaryzykowali po raz drugi już dwa lata później, kiedy zdecydowali się stworzyć pierwszy kanał informacyjny – TNV24. Decyzję podjął Wejchert, wzorując się na Tedzie Turnerze i jego CNN i był to jeden z najlepszych wyborów w jego życiu. TVN24 do dziś przyciąga miliony odbiorców, którzy w każdej chwili mogą wysłuchać relacji dziennikarzy i świadków wydarzeń.

Wejchert od początków swojej kariery nie bał się ryzykować, co potwierdza jeden z jego przyjaciół – Andrzej Czarnecki w jednym z wywiadów: „Młody wilk, jeden z najbardziej inteligentnych i nietuzinkowych ludzi, jakich poznałem. Czasami, gdy opowiadał mi o swoich pomysłach, wydawało mi się, że buja w obłokach. A po jakimś czasie okazywało się, że to, co mówi, to nie bajki. Jest takie powiedzenie: jeżeli chcesz dosięgnąć gwiazdy, sięgnij ręką ponad nią. I Janek sięgał ponad gwiazdy.”

Zaledwie dwa dni temu rodzina, przyjaciele i pracownicy ITI pożegnali wielkiego człowieka, który przecierał szlaki telewizji nowej generacji. Zmarł jeden z najwybitniejszych polskich przedsiębiorców, który przyczynił się do obecnego kształtu współczesnych mediów.

Modni miliarderzy

Każdego dnia, gdy przemierzasz kilometry w poszukiwaniu nowej torebki czy butów do kieszeni projektantów trafiają pieniądze pomnażające kapitał ich spółki. Podczas gdy oni przecierają szlaki na rynkach światowej mody - rekini giełdowi próbują podnieść się po porażkach ostatniego sezonu. Miliarderów z branży odzieżowej kryzys nie dotyczy. Spotykają ich natomiast liczne sukcesy, o czym zapewniają nas odbiorcy zachwyceni kolejnymi kolekcjami domów mody. Klientki markowych butików nie zrezygnują z luksusów, do jakich ich przyzwyczajono i każdy choć niewielki wzrost na giełdzie będzie odbijał się na ich decyzjach. Panie chcą czuć się piękne i młode, a mogą to osiągnąć dzięki ubraniom i ich wybornym projektantom spełniającym największe kaprysy nowobogackich.

Bernard Arnault

Bernard Arnault


Najbogatszy człowiek mody to Bernard Arnault. Forbes oszacował jego majątek na kwotę 16,5 miliarda dolarów. Ponadto wiele wskazuje na to, że majątek Francuza będzie się powiększał dzięki wzrostowi akcji firmy LVMH, której jest właścicielem. Co sprawiło, że Arnault jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie? Przede wszystkim decyzja z 1985 roku, kiedy to młody wówczas biznesmen postanowił zainwestować 15 milionów dolarów w rozwijającą się markę Christian Dior. Pieniądze uzyskał ze sprzedaży firmy budowlanej należącej do jego ojca i dzięki nim udało mu się podpisać jeden z najbardziej intratnych kontraktów w historii biznesu. Francuz jest obecnie właścicielem, takich marek jak Tag Heuer, Moet Hennessy, Fendi czy Louis Vuitton, a ostatnio Princess Yachts, który jest producentem luksusowych łodzi motorowych.

Francois Pinault

Francois Pinault


Kolejnym na liście światowych krezusów jest Francois Pinault z majątkiem 7,6 miliardów dolarów, który stale się powiększa.

Philip Knight

Philip Knight


Philip Knightjest pomysłodawcą firmy Nike, czyli światowego koncernu produkującego odzież sportową. Na jego koncie znajduje się około 8,2 miliarda dolarów, a on sam może cieszyć się niemal 35 procentowym wzrostem jego akcji, co wpływa na stan jego rachunku bankowego i pomnaża go o kolejny miliard. Gwiazdor drużyny lekkoatletycznej założył firmę wspólnie ze swoim trenerem w 1964 roku. Knight opracował wówczas nowoczesną konstrukcję podeszwy, a swój patent zaczął sprzedawać wraz z reklamówkami przedstawiającymi wizerunki różnych sportsmenów. Znaleźli się na nich później między innymi: Michael Jordan, Derek Jeter i Tiger Woods, dzięki którym koncern zarabiał kolejne miliardy dolarów i stawał się powszechny na całym świecie. Obecnie firma Nike pożera konkurencję, a wartość sprzedaży strojów sportowych sygnowanych ich marką wynosi 18,6 miliarda dolarów w ciągu roku (statystyki za rok 2008).

Sportowiec i biznesmen zainteresował się ostatnio działalnością filantropijną i jej poświęca dużo uwagi. Knight wspomógł ostatnio projekt szkoły biznesu na Stanford University, której ofiarował aż 105 milionów dolarów na rozbudowęnowego campusu - Knight Management Center. Warto wspomnieć, że rok wcześniej biznesmen wspomógł University of Oregon, przekazując władzom uczelni 100 milionów dolarów na unowocześnienie wydziału sportu.

Richard Hayne

Richard Hayne


Roger Wang

Roger Wang


Ostatnimi na liście królów mody są Richard Hayne i Roger Wang, którzy w marcu tego roku nie zmieścili się w zestawieniu Forbesa, ale wszystko wskazuje na to, że udało się już im odrobić straty. Akcje należącego do Haynego koncernu Urban Outfitters wzrosły o 35 procent, a on sam odzyskał dawny prestiż i brakujące zero na koncie. Roger Wang natomiast jest kierownikiem Thrifty Drug Store w Los Angeles i właścicielem Golden Eagle Retail Group, w której posiada większość udziałów. Warto dodać, że akcje jego spółki wzrosły ostatnio o 115 procent, dzięki czemu Wang wrócił do łask i zagościł na powrót w gronie miliarderów.

W świecie mody pełno jest skandali, a zachowanie ich przedstawicieli budzi liczne kontrowersje wśród opinii publicznej. Pomimo wszystko właściciele spółek z branży odzieżowej nie narzekają na brak pieniędzy i tak jak współzałożyciel Nike chętnie się nimi dzielą z biedniejszymi.

Biografie: William Henry “Bill” Gates III

William Henry "Bill" Gates III

William Henry Gates III to najpopularniejszy człowiek na całym globie i nawet jeśli znajdzie się ignorant, który nie słyszał tego nazwiska, to na pewno ma w domu coś, co pierwotnie należało do Gates`a. Amerykanin jest współzałożycielem i prezesem zarządu korporacji Microsoft, a także posiadaczem 40 miliardów dolarów, co czyni go najbogatszym biznesmenem na całej kuli ziemskiej.

Bill Gates urodził się i wychował w deszczowym Seattle. Nie jest typem pucybuta, a jego rodzina od wielu pokoleń świeciła triumfy wśród lokalnej społeczności. Ojciec przedsiębiorcy był prawnikiem, matka natomiast pracowała w w zarządzie First Interstate Bank, Radzie Zarządzającej Uniwersytetu Waszyngtońskiego i organizacji charytatywnej United Way of America. Jej ojciec natomiast był prezesem National City Bank w Seattle. Plotka głosi, że matka Gates`a założyła dla niego fundusz inwestycyjny, opiewający na kwotę miliona dolarów. Rodzina w rozmowie z biografem zaprzecza tym pogłoskom, uznając je za kolejną fantastyczną historię o miliarderze.

Gates nie był też typem Einsteina, ale wyróżniał się na tle klasy, jako zapalony matematyk i pasjonat nauk ścisłych. Uczęszczał do Lakeside School, najlepszego liceum w Seattle. W ósmej klasie odkrył swoje przeznaczenie. Zainteresował się oprogramowaniem BASIC, należącym do General Electric, do którego uzyskał dostęp dzięki pieniądzom zebranym przez Mothers Club. Kiedy środki finansowe zostały wyczerpane, Gates wraz ze szkolnymi kolegami postanowił poszukać dostępu do innych systemów. Jednym z wielu był PDP-10, należący do firmy Computer Center Corporation. Jej pracownicy zabronili uczniom dostępu do systemu, kiedy zauważyli, że Ci wykorzystują jego braki, by przedłużać bezpłatny czas komputerowy. Gates, Allen, Weiland i Evans zaproponowali przedstawicielom CCC, że będą naprawiać błędy, tkwiące w oprogramowaniu w zamian za nieograniczone możliwości dostępu do systemu. Wkrótce Bill Gates siedział już w siedzibie firmy i sprawdzał zgodność kodów źródłowych, np. Fottran, Lisp i język maszynowy. Firma upadła w 1970 roku, a przyjaciele dostali kolejne zlecenie. Tym razem od Information Scienses Inc., by napisali program służący do zarządzania płacami spółki. Czwórka za wykonanie zadania dostała nieograniczony czas komputerowy i zarobiła swoje pierwsze, duże pieniądze. Zamiast grać w piłkę i podrywać szkolne koleżanki Bill Gates w wieku 14 lat zarobił 20 tysięcy dolarów za Traf-O-Data, czyli urządzenie mierzące napięcie ruchu ulicznego. Bill Gates był działaczem Związku Skautów Amerykańskich i otrzymał 1590 na 1600 możliwych punktów na egzaminach SAT. W 1973 roku Gates rozpoczął studia na Harvardzie i tutaj poznał swojego przyszłego wspólnika Stevena Ballmera.

W 1975 roku Gates wraz z Allenem dostali pracę w siedzibie MITS. Przedstawicielom zaimponowali swoimi umiejętnościami i rozległą wiedzą, co poskutkowało wkrótce założeniem przez kolegów firmy Micro-soft, która w 1976 roku została zarejestrowana jako Microsoft. Przez pierwsze pięć lat jej działalności Gates zajmował się biznesowymi sprawami i nadal pisał oprogramowanie, sprawdzając każdą linijkę kodu napisaną przez współpracowników.

W 1980 roku do Microsoftu zgłosiła się firma IBM z prośbą o napisanie oprogramowania dla komputera osobistego IBM PC. Na początku Bill Gates odesłał właścicieli do firmy Digital Research, z która nie podpisano porozumienia. W związku z tym szefowie IBM wrócili do Gates`a, a ten w ostateczności sprzedał im produkt o nazwie MS-DOS, nalegając na zachowanie praw majątkowych przez Microsoft. Gates wiedział, że inne firmy będą kopiować jego oprogramowanie i tak też się stało, a jego jego spółka zaczęła pobijać rynek informatyczny.

Gates miał prawo pierwogłosu, jeśli chodzi o decyzje podejmowane w siedzibie Microsoftu. On decydował o strategii biznesowej i walczył o dominację swojej firmy na giełdzie. Wielu posądziło go o łamanie prawa antymonopolowego i wytoczyło mu procesy, a sąd orzekł, że Microsoft działał niezgodnie z prawem i złamał przepis o niesprawiedliwej konkurencji.

Bill Gates mieszka nieopodal Jeziora Washington wraz z żoną Melindą French, którą poznał w 1987 roku na konferencji poświęconej Microsoftowi. Była jego pracownicą, a huczny ślub odbył się na początku 1994 roku. Gates`owie posiadają troje dzieci. Jego posiadłość znajduje się na wzgórzu w Medinie, a jej wartość wynosi około 125 milionów dolarów.

Bill Gates już od dawna znajduje się na liście najbogatszych Amerykanów i od 1993-1997 roku nieprzerwanie na niej króluje. Wartość jego majątku wahała się od 58-100 miliardów dolarów, z czego sporą część biznesmen oddał na cele dobroczynne.

Bill Gates nie lubi być miliarderem i jak każdy biznesmen irytuje się z powodu niesłabnącej uwagi poświęcanej jego osobie.

Biografie: Roman Krzysztof Karkosik

Roman Krzysztof Karkosik

Roman Krzysztof Karkosik

Czy 557 miejsce to daleka pozycja na liście? Jeśli biegniemy w maratonie wraz z 600 innymi zawodnikami, to osiągniecie jednego z ostatnich wyników bynajmniej nie napawa dumą. Z kolei 557 miejsce w rankingu na najbogatszego człowieka na świecie czyni z nas gwiazdę wielkiego formatu w obliczu całego uniwersum. Ludzkość liczy 6,7 miliarda jednostek, a Roman Krzysztof Karkosik był jednym z 1000 szczęśliwców zauważonych przez magazyn Forbes w 2007 roku. Najnowsze statystyki informują o 1014 pozycji polskiego przedsiębiorcy, którego majątek wynosi 1,1 miliarda dolarów. O takiej kwocie niejeden z nas może tylko pomarzyć, podobnie jak o 1014 miejscu w konkursie na najbogatszych wśród ludzi.

Kim jest Roman Karkosik? Polskim przedsiębiorcą, który urodził się w maju 1951 roku we wsi Czernikowo nieopodal Torunia. Ukończył Technikum Cukiernicze w mieście Kopernika, uzyskując tytuł mechanika o specjalności budowa maszyn i urządzeń przemysłu cukrowniczego. Karierę rozpoczął pod koniec lat siedemdziesiątych i był wówczas właścicielem baru w wiosce, z której pochodzi. Knajpę zamienił na fabrykę napojów, by w 1989 roku rozpocząć produkcję kabli i przewodów, jako prezes firmy „Karo”. Karkosik potrzebował dużych ilości surowca, by jego nowe dziecko rozwijało się wg założonego planu. W związku z powyższym otworzył sieć punktów skupu złomu, by pozyskiwać metale kolorowe. W 1991 roku biznesmen zrezygnował z wyrobu kabli na rzecz produkcji butelek do napojów. Inwestycje Karkosika umożliwiły mu rozpoczęcie działalności na Giełdzie Papierów Wartościowych, a zdobywana latami wiedza przyczyniła się do osiągnięcia spektakularnych sukcesów. Karkosik wraz z żoną Grażyną zaczęli kupować akcje innych spółek od 1993 roku, a ich przemyślane decyzje uczyniły z nich akcjonariuszy, takich firm jak: Boryszew, Impexmetal, Skotan, Alchemia czy Hutmen. Małżeństwo zdecydowało się także na zakup udziałów KS Toruń Uibax S.A. i stało się sponsorem toruńskiego żużla.

Dewiza biznesmena jest prosta i brzmi: “Martw się wtedy, kiedy jest dobrze, bo jak jest źle to jest za późno”. Karkosik to jeden z najbardziej nietypowych inwestorów giełdowych. Podobnie jak inni akcjonariusze również i on nie jest ulubieńcem prasy, gdyż nie odpowiada na pytania, spragnionych wiedzy dziennikarzy. Karkosik od miesięcy pozostaje w centrum zainteresowania, a wszyscy zastanawiają się jak zwykły mechanik zbudował własne imperium giełdowe. Odpowiedź na pytanie nie jest prosta, ale jedno jest pewne Karkosik posiada umiejętności, które potrafi wykorzystać. Nie jest głupi, ani zachłanny, co sprawia, że jego inwestycje przynoszą mu krociowe zyski, a on sam może cieszyć się mianem miliardera.

Roman Karkosik to altruista, który mówi, że w życiu należy mieć pasje i je konsekwentnie realizować. Zapytany o to jak zarobić pierwszy milion odsyła nas z kwitkiem i kieruje z pytaniem do innego biznesmena. Uwielbia kwiaty i rzeczywistość giełdową. Twierdzi, że może kiedyś napisze książkę, by móc zarobić na prawach autorskich lub centrum edukacyjne dla dzieci będące pomnikiem polskich inwestorów. Młodym ludziom radzi, by ryzykowali i inwestowali, a następnie kilka razy otarli się o bankructwo, by umieli wyciągać wnioski z własnych błędów. Mówi, że uczciwość w biznesie to niezbędnik, który pozwala firmie utrzymywać się na odpowiednim poziomie, a nam ułatwia zawieranie umów z kontrahentami. Przez kolegów z branży bywa nazywany polskim Midasem i cudotwórcą. Jak jest w rzeczywistości?
Roman Karkosik nazywa siebie intuicyjnym fundamentalistą, co ma obrazować jego nastawienie do inwestycji. Biznesmen dokonuje dogłębnych kalkulacji i wyliczeń, waży argumenty i kontrargumenty, sprawdza koszty i ocenia potencjał firmy zanim podejmie ostateczną decyzję. Zwraca uwagę na wszelkie detale i ma zaufanie do „własnego nosa”, który go dotąd nie zawiódł.

O tym, że Karkosik ma głowę na karku wiadomo nie od dzisiaj. Tylko on potrafi z lokalnej spółki z Sochaczewa „Boryszew” uczynić jedną z największych w Polsce grup przemysłowych, a firmę bez perspektyw – Alchemię – podnieść do rangi potęgi giełdowej.

Historia z Alchemią do dzisiaj budzi liczne kontrowersje w branży przemysłowej, a wielu nieprzychylnych widzi w Karkosiku nie Midasa, a zwykłego oszusta. Biznesmen zadecydował, że przekaże spółce majątek Huty Batory i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie cena, jakiej zażądał przedsiębiorca. Nie wszyscy wiecie, ale Karkosikowa huta osiągała 100 milionowe zyski rocznie, a ten sprzedał ją Alchemii za milion złotych, czyli około stu razy mniej niż wynosi jej rzeczywista wartość. Dlaczego? Biznesmen dostrzegł w Alchemii niewykorzystany potencjał. Sprawił, że firma ponosząca nieustanne straty zaczyna przynosić ogromne zyski. Jej wartość wzrosła pięćdziesięciokrotnie zaledwie przez rok od podjęcia decyzji przez Karkosika i wszystko wskazuje na to, że jej pozycja na rynku będzie się poprawiać.
Roman Karkosik zna receptę na sukces. Twierdzi, że wystarczy pracować od świtu do nocy, wypijać sześć kaw dziennie i prowadzić nieustanne rozmowy z przedstawicielami i wspólnikami. Posiedzenia, konferencje, delegacje i spotkania biznesowe pochłaniają ogrom cennego czasu, ale przynoszą wymierne korzyści. Aby być bogatym, należy porzucić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i zacząć zarabiać, by móc inwestować i zaistnieć w branży.

Biografie: Michał Sołowow

Michał Sołowow

Michał Sołowow

Recepta na sukces Michała Sołowowa jest banalna. Biznesmen twierdzi, że najpierw trzeba zaryzykować, a później robić wszystko i dużo dużo więcej, by odnieść zwycięstwo. Ten najbogatszy kielczanin ma tylko 44 lata i jest jednym z zamożniejszych ludzi w Polsce. Szacuje się, że jego majątek w 2005 roku wynosił około 3 mld złotych i plasował się na czwartej pozycji listy stworzonej przez dziennikarzy „Wprost”. Sołowow trzyma w garści nie tylko producenta łazienek Cerasint, ale dewelopera Echo Investment i producenta paneli do podłóg Barlinek czy producenta tektury, firmę Ultra Pack. Niedawno wszedł też na rynek medialny i wykupił akcję „Życia Warszawy” od swojego dobrego przyjaciela – Zbigniewa Jakubasa, co dodatkowo powiększyło jego skarbiec.

Sołowow rocznie osiąga miliardowe przychody, płacąc milionowe podatki i zatrudniając około 7 tysięcy ludzi. Pewnie dlatego krążą o nim liczne plotki, niektóre wyssane z palca, a inne całkiem prawdopodobne. Kielczanie z miesiąca na miesiąc i z roku na rok snują o nim ciekawsze opowieści. Jedna z nich opowiada o rezydencji usytuowanej na wzgórzu (za miastem) nieopodal domów innych biznesmenów. Do posiadłości dojeżdża się podgrzewaną drogą lub dolatuje prywatnym helikopterem, bo Sołowow, jako jeden z nielicznych posiada własne lądowisko. Biznesmen nie potwierdza i nie zaprzecza tym informacjom, bo jak każdy szanowany biznesmen chroni swoją prywatność. Media zabijają się o wywiady z polskim miliarderem, ale na próżno ich szukać w sieci. Sołowow to typ milczka, zarówno w sprawach prywatnych jak i biznesowych. Jest posiadaczem kilku spółek i choć te są wysoko notowane na warszawskiej giełdzie, to o konferencjach prasowych nie mam mowy. Czy to was dziwi? Mnie nie. Recept na sukces się nie sprzedaje. Wasze babcie też nie zdradzały rodzinnych przepisów, dlaczego więc Sołowow miałby zrobić inaczej?

Jak rozpoczęła się jego złota kariera? Czy podobnie do innych miliarderów, a może zupełnie inaczej? Najbogatsi ludzie w Polsce to: Jan Kulczyk, który dostał swój pierwszy milion od bogatego ojca, Ryszard Krauze - dorobił się zaskórniaków w niemieckiej firmie, inwestującej na Dalekim Wschodzie, a Sołowow? O początkach jego permanentnego sukcesu wiadomo tyle, co nic. Wychowywała go matka, z zawodu nauczycielka, a finansowo wspomagał babka, która była właścicielką kilku kamienic w Kielcach. On sam był przysłowiowym rozrabiaką, który udzielał się w szkolnej gazetce, pisząc artykuły. Początkowo zarabiał, myjąc szyby samochodów. Dopiero później obudził się w nim duch przedsiębiorcy i zaczął handlować swetrami i zegarkami. Pracował też w warsztacie samochodowym, a zdobyte tam informacje wykorzystywał podczas zajęć na studiach. Politechnika Świętokrzyska uczyniła z niego inżyniera mechanika i umożliwiła wyjazdy na zagraniczne praktyki.

Sołowow wspomina, że w warsztacie samochodowym w Niemczech spędzał około dwunastu godzin dziennie i okazuje się, że nie na darmo. Tam nauczył się handlować samochodami, które wykupował za grosze, a odremontowane sprzedawał za tysiące na warszawskiej giełdzie. Na jego koncie, do końca studiów widniało 10 tysięcy dolarów, które pod koniec lat 90 postanowił zainwestować. Wiedział, że w Kielcach buduje się na potęgę. Tutaj swoją siedzibę miały, takie firmy jak: Exbud czy PIA Piaseccy, którzy założyli jedno z największych przedsiębiorstw w Polsce. Sołowow o budownictwie nie miał bladego pojęcia, ale postanowił zaryzykować i otworzył firmę Mitex, która wkrótce miała stać się konkurencją dla innych, rodzimych firm.

Pierwszy, duży kontrakt dostał niedługo po otwarciu działalności gospodarczej. Odremontował pałacyk w Ostrowcu, a później jak lawina spadły na niego inne zamówienia. Zatrudnił profesjonalną kadrę i na każdym kontrakcie zarabiał około 30-40 %. Pracował dzień i noc i obmyślał kolejne strategie. Zdecydował się na inwestycje w budownictwo mieszkaniowe, co okazało się strzałem w dziesiątkę i zwalniało jego firmę od płacenia podatku. Ogromne zyski i powszechny rozgłos sprawiły, że firma Mitex stała się jedną z największych firm budowlanych w naszym kraju, a sam Sołowow rozpoznawalnym biznesmenem.

W 2002 roku Sołowow sprzedał swoje pierwsze dziecko francuskiemu inwestorowi. Zarobił na tym miliony i uniknął finansowych strat, związanych z załamaniem w sektorze budowlanym. Biznesmen wciąż inwestował, o czym świadczy zorganizowana przez niego rozbudowa sieci supermarketów budowlanych Nomi Dom i Ogród. Sprzedał je później brytyjskiemu koncernowi Kingfisher i znów się wzbogacił. Sołowow od lat kupuje, a następnie zawiązuje korzystne dla niego kontrakty, o czym świadczy oferta przedstawiona firmie Orkla Media. Pozbycie się „Echa miasta” i „Słowa Ludu” było jednym z jego lepszych interesów i choć on sam nie mówi ile zarobił, to możemy się spodziewać zawrotnej kwoty.

Michał Sołowow wspomina, że od dziecka miał smykałkę do biznesu i choć w Polsce robi się go trudniej niż za granicą, to on pozostaje niepoprawnym optymistą i działa konsekwentnie. I pomimo że mających nadzieję jest w naszym kraju więcej, to Sołowow może być tylko jeden.

Biografie: Bogusław Cupiał

Bogusław Cupiał

Bogusław Cupiał


Bogusław Cupiał jest kolejnym biznesmenem, któremu udało się odnieść spektakularny sukces i zająć odpowiednią pozycję w rankingu sporządzonym przez magazyn Forbes. Miliarderzy i najbogatsi ludzie na świecie wzbogacili się o kolejnego polskiego przedsiębiorcę, który potrafi inwestować, a tym samym pomnażać swoje pieniądze, przejmując firmy ze swojej branży.

Bogusław Cupiał urodził się 29 czerwca 1956 roku w Sławkowie nieopodal Olkusza. Jest absolwentem Technikum kolejarskiego w Sosnowcu i tam też pod koniec lat 80. założył swój pierwszy sklep z ubraniami i zajął się produkcją gwoździ. Z interesu zrezygnował w 1992 roku na rzecz spółki ze Zbigniewem Urbanem i Stanisławem Ziętkiem. Biznesmeni postanowili założyć fabrykę kabli Telef-Fonika, która przez wzgląd na dobrą koniunkturę telekomunikacji i dzięki statusowi zakładu pracy chronionej już w kilka miesięcy od jej otwarcia zaczęła przynosić ogromne zyski. Z czasem zaczęła przejmować inne firmy, takie jak Krakowska Fabryka Kabli i Ekektrimu Kable, stając się czołowym producentem kabli w Polsce i czwartym pod względem ilości produkcji przedsiębiorstwem w Europie.

Bogusław Cupiał jest królem wśród wytwórców kabli potrafiącym zamieniać umiejętności i doświadczenie w górę pieniędzy. Biznesmen niedługo współpracował ze współzałożycielami fabryki. Rozstał się z nimi, kiedy rozpoczął produkcję światłowodów na szeroką skalę, a jego majątek rozrastał się w niebywałym tempie. Ambicje Urbana i Ziętka nie dorównywały zapałowi Cupiała, który na sprzedaży swoich wyrobów zarobił ponad 200 mln złotych. Przedsiębiorca od zawsze inwestował w nowoczesne technologie i zakupował najnowocześniejszy sprzęt. Jego firma rozwijała się w błyskawicznym tempie, a on spłacał wspólników i planował wykupowanie akcji innych firm. Obecnie Tele-Fonika Kable S.A. posiada aż pięć fabryk i osiem przedstawicielstw na terenie całego świata. Oblicza się, że w 2006 roku zyski spółki osiągnęły pułap 4,5 mld zł, a przeszło 70 % produkowanego sprzętu przeznaczono na eksport. Bogusław Cupiał natomiast podpisuje najlepsze kontrakty, jak choćby ten na okablowanie stadionu Wembley czy lotniska Heathrow w Londynie. Przedsiębiorca koncentruje się także na współpracy z właścicielami farm wiatrowych, co jest niezwykle dochodowym biznesem, bo jedna farma łączy się z koniecznością wyprodukowania 100 km kabli.

Bogusław Cupiał ma obecnie 53 lata i oprócz Tele-Foniki jest właścicielem Wisły Kraków, Centrum Medycznego w Myślenicach, biura turystycznego Kraktel i licznych firm, które poza granicami naszego kraju sprzedają wyroby jego najbardziej dochodowego przedsiębiorstwa. Jego majątek w 2007 roku wynosił 3,6 mld złotych, a on już od dawna figuruje na liście najbogatszych Polaków.

Bogusław Cupiał nieustannie powtarza, że liczy się plan i jego konsekwentna realizacja. Biznesmen najlepiej czuje się w rodzinnych stronach – Myślenicach. Nie jest salonowym lwem i za wszelką cenę unika kamer oraz publicznych wystąpień. Od rozgłosu i dziennikarskich podrygów woli towarzystwo sprawdzonych przyjaciół, z którymi wypiję szklankę whisky lub kieliszek dobrego wina i porozmawia o podróżach. Jak nic na świecie ceni prywatność, którą zaciekle chroni, hołdując zasadzie „pieniądze lubią ciszę”. Jest fanem piłki nożnej i miłośnikiem muzyki rockandrollowej, której słucha niezmiennie od wielu lat. Bogusław Cupiał wie, że żeby osiągnąć sukces należy włożyć weń mnóstwo wysiłku, długo czekać na upragnione zyski i nie wypuścić ich z rąk przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Biografie: Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Jan Bohdan Wejchert

Kim jest Jan Bohdan Wejchert? Laureatem konkursu „Najbogatsi ludzie na świecie”, a ponadto współwłaścicielem ITI, w skład której wchodzą akcje TVN-u i Onetu, sieć kin Multikino, klub piłkarski Legia Warszawa i wydawnictwo Pascal. Wejchert uwielbia także kupować zrujnowane budynki, renomować je i sprzedawać z kilkuset procentowym zyskiem. Przykładem niechaj będzie Pałac Sobańskich w Warszawie czy centrum handlowe Stara Papiernia mieszczące się w Konstancinie. Magazyn Forbes uznał biznesmena za jednego z najbogatszych ludzi na świecie, a jego majątek oszacował na 3 mld złotych. Obok Wejcherta na liście znaleźli się, między innymi: Leszek Czarnecki, Michał Sołowow, Ryszard Krauze, Roman Karkosik czy Bogusław Cupiał.

Jan Wejchert nie wyróżnia się specjalnie na tle innych biznesmenów i podobnie jak oni niechętnie udziela wywiadów. Początki jego kariery przypadają na rok 1974, kiedy to współpracował z niemiecką firmą Konsuprod GmbH. Jego liczne sukcesy zawodowe sprawiły, że już dwa lata później założył w Polsce filię Konsuprod. Była to pierwsza inwestycja zagraniczna w naszym kraju, a Wejchertowi pozwoliła rozwinąć skrzydła, o czym świadczą jego późniejsze decyzje.”Zabezpieczenie kontrwywiadowcze”, które zapewniała Wejchertowi Polska Rzeczypospolita Ludowa stało się później powodem oskarżeń rzucanych przez Antoniego Macierewicza. Poseł zarzucał Wejchertowi agenturalną współpracę ze Służbami Bezpieczeństwa.

Sukces Konsuprodu pozwolił Wejchertowi na założenie w Irlandii firmy Contal International Ltd, która mieściła się na dokach, umożliwiając właścicielowi czerpanie profitów z ówczesnego raju podatkowego. Zarobione pieniądze zainwestował w 1984 roku, kiedy to wraz z Mariuszem Walterem postanowił założyć Grupę ITI. Na początku była to spółka zajmująca się produkcją chipsów, dopiero po otrzymaniu zgody od władz PRL-u przekształciła się w firmę sprowadzającą sprzęt elektroniczny z zagranicy i dystrybuującą kasety video. Mariusz Walter był wcześniej pracownikiem TVP, ale rozmowy przy tenisie u Wojciecha Fibaka pozwoliły mu się zdecydować na zawarcie współpracy z Wejchertem. To był jeden z jego lepszych wyborów, który początkowo skupiał się wokół produkcji Lilly Chips i magnetowidów Hitachi, ale już w 1997 roku biznesmeni wystartowali z nową telewizją – TVN-em. Obecnie TVN liczy sobie osiem kanałów i wszystko wskazuje na to, że kolejne dwa utrzymają się na topie. Alternatywny kanał religijny i kanał do nauki języków mają zadowolić odbiorców i spełnić ich oczekiwania względem telewizji jutra.

W 1991 roku Wejchert stał się członkiem US-Poland Action Commission, a kilka lat później związał się z serwisem internetowym Onet.pl. Jan Wejchert był także współzałożycielem i pierwszym prezesem Polskiej Rady Biznesu, organizacji skupiającej wokół siebie śmietankę krajowych przedsiębiorców. Siedziba biznesmenów mieści się w odremontowanym przez Wejcherta Pałacu Sobańskich, a on sam do dzisiaj jest aktywnym członkiem klubu.

Absolwent Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego ma obecnie 56 lat i zamieszkuje dom w podwarszawskim Konstancinie-Jeziornie. Od kiedy zrezygnował z prezesowania TVN-owi ma podobno więcej czasu na golfa, gotowanie i zabawy ze swoim wnuczkiem. Przeciętny – nieprzeciętny i chorobliwie bogaty Wejchert potrafi inwestować i rozmnażać swój domowy skarbiec. Gdyby każdy z nas miał choć odrobinę daru od Wejcherta i i szczyptę od Sołowowa zapewne przez resztę życia nie musiałby pracować – żyłby z procentów.

Następna strona »